Wszystko zaczęło się prawdopodobnie od Tomka Sawyera. Chłopięce dorastanie i niełatwa inicjacja w męskość w amerykańskiej kulturze zawsze były owiane aurą romantyzmu. Z dojrzewaniem dziewczynek sprawa bywała bardziej skomplikowana, ale o tym innym razem. Reżyser Jordan Vogt-Roberts wziął na warsztat temat, zdawałoby się, wyeksploatowany na wszelkie możliwe sposoby.

Akcja toczy się w niewielkim amerykańskim miasteczku, w świecie, którym rządzą nuda i fałsz drobnomieszczańskich konwenansów. Nastoletni bohaterowie, Joe (Nick Robinson) i Patrick (Gabriel Basso), szczerze nie znoszą swoich rodziców i po części mają ku temu powody. Pierwszy nie potrafi przeciwstawić się tyranii apodyktycznego ojca, który pod maską surowości ukrywa rodzicielską nieporadność. Drugiego mierzi infantylne pozerstwo rodziców. Istotnie, państwa Keenan bardziej niż kłopoty syna zdają się interesować azalie w ogródku.

Co począć w tak przygnębiających okolicznościach? Młodzi bohaterowie wybierają ucieczkę z iście ułańską fantazją. Znalazłszy idealną kryjówkę w lesie, postanawiają wybudować dom. Odtąd zamierzają być prawdziwymi facetami – żyć na własny rachunek i żywić się tym, co sami upolują. Joemu i Patrickowi towarzyszy niejaki Biaggio – postać ekscentryczna, mocno nieprzewidywalna i doskonale zagrana przez młodego aktora Moisesa Ariasa. To on będzie centralnym bohaterem najzabawniejszych scen, których w filmie nie zabraknie. Bo choć "Królowie lata" operują ogranymi schematami, niejednokrotnie bawią do łez. Zabawni okazują się i nieporadni rodzice, i trójka pociesznych żółtodziobów, którzy pragnąc dowieść własnej dorosłości, zaliczają spektakularne wpadki. Ostatecznie gloryfikowana przez bohaterów męskość w bliższej konfrontacji okazuje się mocno przereklamowana.

"Królowie lata"
są po części romantyczną bajką, po części nostalgiczną podróżą reżysera do czasów młodzieńczej idylli i niewinności. To znacznie ciekawsza propozycja od debiutującego niedawno w kinach "Uciekiniera" z Matthew McConaugheyem w roli głównej. W warstwie fabularnej filmy są niemal bliźniaczo do siebie podobne. Ale gdy Jeff Nichols przesadza z patosem i gra na sentymentalnej nucie, Vogt-Roberts rozbraja śmiechem. Koniec końców, żaden z reżyserów nie odkrywa niczego nowego. Chodzi o pochwałę męskiej przyjaźni i kilka momentów wzruszeń. Koncept niewyszukany, ale jak widać, da się z niego stworzyć udane kino.

KRÓLOWIE LATA | USA 2013 | reżyseria: Jordan Voght-Roberts | dystrybucja: Best Film | czas: 95 min