"Bejbi Blues" – choroba naszych czasów

Łukasz Maciejewski | 2013-01-04 09:08 | Aktualizacja: 09:09
 "Bejbi Blues" krzyczy barwami, szantażuje emocjami

"Bejbi Blues" krzyczy barwami, szantażuje emocjami / Łukasz Niewiadomski)

Chwytliwe hasło reklamowe, mówiące, że "Bejbi Blues" to film o dzieciach, które chcą mieć dzieci, ponieważ tak jest "fajnie", nie wyczerpuje potencjału filmu Katarzyny Rosłaniec.



W "Bejbi blues" reżyserka potwierdza zalety i wady swojego stylu. Nawet najwięksi oponenci debiutanckich "Galerianek" Rosłaniec nie mogli pominąć ogromnego rezonansu, jaki tamten tytuł wywołał wśród nastolatków. "Galerianki" stały się zjawiskiem socjologicznym. "Bejbi blues" okazał się więc testem na reżyserską samodzielność Rosłaniec. Został zaliczony.

Reżyserka kolejny raz udowodniła, że jak nikt w Polsce potrafi pracować z nastolatkami. Odkryta przez reżyserkę Magdalena Berus, którą za chwilę zobaczymy w głównej roli w "Nieulotnych" Jacka Borcucha, to materiał na przyszłą gwiazdę polskiego kina. W ogóle pod ręką Rosłaniec szesnastoletni chłopcy i dziewczyny wypadają na ekranie tak naturalnie, że spontanicznością obnażają tylko stare numery markowych aktorów. O tym, jak trudno osiągnąć taki stan porozumienia z nastoletnimi aktorami, łatwo się przekonać, oglądając pierwszy z rzędu polski film z ich udziałem. Rosłaniec jakimś cudem się udaje.

W "Bejbi blues" reżyserka sięgnęła nie po tak szeroko dyskutowany temat jak w "Galeriankach". Problem nastoletnich ciąży to mimo wszystko margines. Siedemnastoletnia Natalia (Magdalena Berus) i Kuba (Nikodem Rozbicki) mają dziecko. Są infantylni, niedojrzali. Nie powinni zostać rodzicami. Podjęli jednak tę decyzję świadomie, nikt ich nie zmuszał siłą. Dlaczego? Być może uznali, że to będzie miła odmiana, prawdopodobnie traktują synka jako kompensatę braku miłości, żywą lalkę do kochania. Rosłaniec kreśli świat pozbawiony subtelności. Jest brutalny, chociaż kolorowy, pozbawiony uczuć. Wyraz "kocham" stał się właściwie przekleństwem.

Oglądamy rzeczywistość wypreparowaną, w której każdy z bohaterów stara się dobić do jakiegoś wymyślonego, umownego celu. Kłopot w tym, że sam nie bardzo potrafi określić dokładnie, co ów cel oznacza. Egzystencję stymulują bodźce, montaże atrakcji wyczytane w prasie, podpatrzone u koleżanek. Żadnych aspiracji zawodowych, żadnych marzeń. Co najwyżej: praca w wypasionym salonie modowym albo kilka niezłych kiecek.

Rosłaniec pokazuje dwa pokolenia, które zostały zainfekowane spamem nowych mediów. Oglądają fotoblogi w internecie, od najwcześniejszych lat chcą być trendy, pochłaniają złote rady "jak żyć zdrowo i pięknie", które można nabyć na błyszczącym papierze za 0,99 zł. Gorzej z praktyką. Podskórnie Rosłaniec chciałaby nawet być moralistką, oskarżać świat o znieczulicę, brak jakichkolwiek wartości, ale to się w jej filmie nie udaje. Natalia, a nawet jej egoistyczna mama grana przez Magdalenę Boczarską nie są bohaterkami negatywnymi. Lubimy je, szczerze im kibicujemy. Dziewczyna, opiekując się synkiem, popełnia wszelkie możliwe błędy, także wykroczenia, ale nikt nie pokazał jej, że można inaczej. Że dziecko nie jest zabawką. Nie mamy przecież wątpliwości, że Natalia kocha syna, instynkt macierzyński zaskoczył ją samą, ale – na ile potrafi – stara się sprostać wyzwaniu. I dlatego najważniejszy w konstrukcji filmu finał jest dla mnie dysonansem. Nie uwierzyłem w takie rozwiązanie, ponieważ reżyserka przekonała mnie wcześniej, że warto uwierzyć w dobre intencje dziewczyny.

Kłopotów z "Bejbi blues" jest zresztą o wiele więcej. W przebiegu filmowej akcji pojawiają się błędy logiczne, często reżyserka nie panuje nad rytmem opowiadania, poszczególne rozwiązania wydają się dyskusyjne, inne stylistycznie przeszarżowane.

Mimo tych zastrzeżeń uważam "Bejbi blues" za film ciekawy i wart poparcia. W polskim kinie pojawiła się nowa, ważna twarz. Katarzyna Rosłaniec ma własny styl, co już jest wartością. W "Bejbi blues", podobnie jak w "Galeriankach", rzeczywistość jest formą umowną, wymyśloną przez Rosłaniec, nienależącą do języka ulicy. Autorka kreuje wyrazisty świat pstrokatych kolorów, tandetnych świecidełek, przesadzonych fryzur. Wykrzywia lub wyostrza kontury – krzyczy barwami, szantażuje emocjami, manipuluje naszymi przyzwyczajeniami kulturowymi. W tym szaleństwie jest metoda. Neurotyczna choroba czasów trwa.

BEJBI BLUES | Polska 2012 | reżyseria: Katarzyna Rosłaniec | dystrybucja: Kino Świat | czas: 98 min





zdjęcie autora

Autorem tekstu jest

Łukasz Maciejewski

Zobacz inne teksty autora »

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Podziel się:
Znajdź Dziennik.pl na:FBgoogle plusetwitter
Wypowiedzi: 16
  • ~mamuska2013-01-24 23:47

    Fajnie mówić o dziecku gorzej jak już to dziecko jest i trzeba być za nie odpowiedzialnym. O tym już nie pomyślała Natalia. Prawdziwy Bejbi Blues!

  • ~~nie_polecam2013-01-07 09:56

    Byłem wczoraj na tym filmie. Próbuję na siłę doszukać się ukrytego sensu. Jeżeli nie istnieje, to jak dla mnie film jest natychmiast do wycofania z kin. Czy on ma na celu wykazać, że dzisiejsi nastolatkowei są tak totalnie głupi i i mają bezgranicznie wyprane emocje i rozsądek ? W sumie można odnieść wrażenie, że to jest spoko i wszyscy tak mają. Czy może morał z niego taki, że fajnie jest mieć dziecko, a jak się nie uda z pierwszym to zawsze możemy mieć drugie. Tak fajne wesołe zakończenie. Więzienie/poprawczak ukazany jak pokoik w domu. Żenada. Film jak dla mnie w szeregu z Kac Wawa.

  • ~Agatka2013-01-05 23:52

    Są gusta i guściki.. Mi osobiście się film podobał, może dla niektórych jest zbyt brutalny ale taka jest rzeczywistość :/ Moim zdaniem młode pokolenie aktorów pokazało na co ich stać, świetna muzyka i niesamowite kreacje :) Polecam sprawdzić na własne oczy :)

  • ~youlookpreety2013-01-05 15:25

    ten film był chory... szczerze, nie wiem co osoby, które nazwały ten film odniesieniem do naszych czasów, lub chorobą naszych czasów miały na myśli, chyba jakieś patologiczne wypadki, bo ja i osoby mi znane nigdy nie wpadły na tego rodzaju pomysły i nigdy się tak nie zachowują. Aktorka grająca główną rolę zagrała ją beznadziejne, jej wyraz twarzy w całym filmie był taki sam. BEZNADZIEJA, liczyłam minuty podczas tego filmu, kiedy się skończy.

  • ~ramzes2013-01-05 15:20

    Dla mnie dno totalne. Z filmu o takiej treści powinno wychodzić jakieś przesłanie w dobrym tonie. A tu co dzieciaki zrobiły dziecko, zamordowały dziecko i co na koniec filmu chcą robić nowe ???Dla mnie to co pokazane w tym filmie jest chore i mało tego pokazuje się takie rzeczy jak by to było coś normalnego

  • ~Prety2013-01-05 14:00

    Natalia chciała być inna niż swoja matka. Otrzymać miłość i ją dać. Jednak w końcu postępuje podobnie jak matka. Może własnie dlatego że nie wiedziała jak należy inaczej. I koło się zamyka. Obejrzyjcie.

  • ~Anastazja2013-01-04 23:34

    Właśnie wróciłam z kina! Film jest niesamowity :P Zaczynając od debiutujących aktorów po zakończenie, które powoduje opad szczęki i wielkie oczy :) Polecam przekonać się na własne "wielkie oczy" :P

  • ~Mama19652013-01-04 22:31

    Miałam okazje zobaczyć ten film i jest godny polecenia. Porusza aktualne problemy nastolatków ale i nie tylko

  • ~Natalia2013-01-04 18:29

    bardzo dobry film! Bardzo mi się podobał! brawa dla Pani Rosłaniec! ;)

  • ~lilka2013-01-04 15:02

    Jaram sie tym filmem!!! Ide jutro do kina! Brałam udział w tyum castingu, który organizowało MTV. Troche szkoda, ze sie nie ząlapalam, ale co tam - moze nastepnym razem :)


Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Prognoza pogody i program TV