"Bejbi Blues" – choroba naszych czasów

| Aktualizacja:
X

Chwytliwe hasło reklamowe, mówiące, że "Bejbi Blues" to film o dzieciach, które chcą mieć dzieci, ponieważ tak jest "fajnie", nie wyczerpuje potencjału filmu Katarzyny Rosłaniec.

W "Bejbi blues" reżyserka potwierdza zalety i wady swojego stylu. Nawet najwięksi oponenci debiutanckich "Galerianek" Rosłaniec nie mogli pominąć ogromnego rezonansu, jaki tamten tytuł wywołał wśród nastolatków. "Galerianki" stały się zjawiskiem socjologicznym. "Bejbi blues" okazał się więc testem na reżyserską samodzielność Rosłaniec. Został zaliczony.

Reżyserka kolejny raz udowodniła, że jak nikt w Polsce potrafi pracować z nastolatkami. Odkryta przez reżyserkę Magdalena Berus, którą za chwilę zobaczymy w głównej roli w "Nieulotnych" Jacka Borcucha, to materiał na przyszłą gwiazdę polskiego kina. W ogóle pod ręką Rosłaniec szesnastoletni chłopcy i dziewczyny wypadają na ekranie tak naturalnie, że spontanicznością obnażają tylko stare numery markowych aktorów. O tym, jak trudno osiągnąć taki stan porozumienia z nastoletnimi aktorami, łatwo się przekonać, oglądając pierwszy z rzędu polski film z ich udziałem. Rosłaniec jakimś cudem się udaje.

W "Bejbi blues" reżyserka sięgnęła nie po tak szeroko dyskutowany temat jak w "Galeriankach". Problem nastoletnich ciąży to mimo wszystko margines. Siedemnastoletnia Natalia (Magdalena Berus) i Kuba (Nikodem Rozbicki) mają dziecko. Są infantylni, niedojrzali. Nie powinni zostać rodzicami. Podjęli jednak tę decyzję świadomie, nikt ich nie zmuszał siłą. Dlaczego? Być może uznali, że to będzie miła odmiana, prawdopodobnie traktują synka jako kompensatę braku miłości, żywą lalkę do kochania. Rosłaniec kreśli świat pozbawiony subtelności. Jest brutalny, chociaż kolorowy, pozbawiony uczuć. Wyraz "kocham" stał się właściwie przekleństwem.

Oglądamy rzeczywistość wypreparowaną, w której każdy z bohaterów stara się dobić do jakiegoś wymyślonego, umownego celu. Kłopot w tym, że sam nie bardzo potrafi określić dokładnie, co ów cel oznacza. Egzystencję stymulują bodźce, montaże atrakcji wyczytane w prasie, podpatrzone u koleżanek. Żadnych aspiracji zawodowych, żadnych marzeń. Co najwyżej: praca w wypasionym salonie modowym albo kilka niezłych kiecek.

Rosłaniec pokazuje dwa pokolenia, które zostały zainfekowane spamem nowych mediów. Oglądają fotoblogi w internecie, od najwcześniejszych lat chcą być trendy, pochłaniają złote rady "jak żyć zdrowo i pięknie", które można nabyć na błyszczącym papierze za 0,99 zł. Gorzej z praktyką. Podskórnie Rosłaniec chciałaby nawet być moralistką, oskarżać świat o znieczulicę, brak jakichkolwiek wartości, ale to się w jej filmie nie udaje. Natalia, a nawet jej egoistyczna mama grana przez Magdalenę Boczarską nie są bohaterkami negatywnymi. Lubimy je, szczerze im kibicujemy. Dziewczyna, opiekując się synkiem, popełnia wszelkie możliwe błędy, także wykroczenia, ale nikt nie pokazał jej, że można inaczej. Że dziecko nie jest zabawką. Nie mamy przecież wątpliwości, że Natalia kocha syna, instynkt macierzyński zaskoczył ją samą, ale – na ile potrafi – stara się sprostać wyzwaniu. I dlatego najważniejszy w konstrukcji filmu finał jest dla mnie dysonansem. Nie uwierzyłem w takie rozwiązanie, ponieważ reżyserka przekonała mnie wcześniej, że warto uwierzyć w dobre intencje dziewczyny.

Kłopotów z "Bejbi blues" jest zresztą o wiele więcej. W przebiegu filmowej akcji pojawiają się błędy logiczne, często reżyserka nie panuje nad rytmem opowiadania, poszczególne rozwiązania wydają się dyskusyjne, inne stylistycznie przeszarżowane.

Mimo tych zastrzeżeń uważam "Bejbi blues" za film ciekawy i wart poparcia. W polskim kinie pojawiła się nowa, ważna twarz. Katarzyna Rosłaniec ma własny styl, co już jest wartością. W "Bejbi blues", podobnie jak w "Galeriankach", rzeczywistość jest formą umowną, wymyśloną przez Rosłaniec, nienależącą do języka ulicy. Autorka kreuje wyrazisty świat pstrokatych kolorów, tandetnych świecidełek, przesadzonych fryzur. Wykrzywia lub wyostrza kontury – krzyczy barwami, szantażuje emocjami, manipuluje naszymi przyzwyczajeniami kulturowymi. W tym szaleństwie jest metoda. Neurotyczna choroba czasów trwa.

BEJBI BLUES | Polska 2012 | reżyseria: Katarzyna Rosłaniec | dystrybucja: Kino Świat | czas: 98 min

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes.
Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Udostępnij na Facebooku
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
    Powered by ContentStream
    • ~Kluseczka
      2013-01-04 13:31
      Ja aż taka szybka nie jestem, seans przede mną, ta recenzja utwierdizła mnie w przekonaniu, ze warto pójść :)
    • ~Ewelinex
      2013-01-04 13:40
      "Bluesem" często określa się depresję poporodową i tu tytuł jest 100 % adekwatny, Bejbi blues - depresja dzieciowa - ja bym to nazwała , naprawdę film robi wrażenie, wali po pysku i nikogo nie oszczędza ukazuje złożone problemy dzisiejszych relacji rodzic- dziecko (w każdym wieku) mocny film do przemyślenia dla każdego pokolenia...POLECAM!
    • ~lilka
      2013-01-04 15:02
      Jaram sie tym filmem!!! Ide jutro do kina! Brałam udział w tyum castingu, który organizowało MTV. Troche szkoda, ze sie nie ząlapalam, ale co tam - moze nastepnym razem :)
    • ~Drego
      2013-01-04 13:18
      Muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem recenzji. Spodziewałem się czegoś podobnego po Rosłaniec i tego, że nie nie będzie próbować odgrzewania klimatu "Galerianek". Film jeszcze przede mną ale jestem dobrej myśli.
    • ~Karolka
      2013-01-04 13:10
      Bardzo fajnie się zapowiada - nowe twarze, fajne kolorowe ujęcia no i po obejrzeniu trailera mam ochotę na zakup saoundtracku :D Przejdę się w przyszłym tygodniu na to.
    • ~Maciek
      2013-01-04 13:05
      widziałem świetny film inny niż wszystkie brawo dla Rosłaniec za podjecie tematu!!!
    • ~marchewka
      2013-01-04 13:08
      Rewelacyjny film - wygrałam wejsciówki na pokaz przedpremierowy - jestem totalnie zachwycona! :) Dawno nie było tak dobrego polskiego filmu.
    • ~Natalia
      2013-01-04 18:29
      bardzo dobry film! Bardzo mi się podobał! brawa dla Pani Rosłaniec! ;)
    • ~Mama1965
      2013-01-04 22:31
      Miałam okazje zobaczyć ten film i jest godny polecenia. Porusza aktualne problemy nastolatków ale i nie tylko
    • ~Agatka
      2013-01-05 23:52
      Są gusta i guściki.. Mi osobiście się film podobał, może dla niektórych jest zbyt brutalny ale taka jest rzeczywistość :/ Moim zdaniem młode pokolenie aktorów pokazało na co ich stać, świetna muzyka i niesamowite kreacje :) Polecam sprawdzić na własne oczy :)
    AutorUwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.