Upalny letni dzień, cisza nad mieniącymi się w słońcu polami złocistej pszenicy i okrutna zbrodnia: pedofil gwałci i morduje 11-letnią Pię zmierzającą rowerkiem do domu. 23 lata później potworna historia się powtarza – znika nastoletnia Sinikka, a w miejscu poprzedniej, dotąd nierozwikłanej zbrodni, policja znajduje jej rower i zakrwawiony kamień. Matka pierwszej ofiary, rodzice zaginionej, policjanci zaangażowani w dawne i bieżące śledztwo zostają wciągnięci w nakręcającą się spiralę rozpaczy, przemocy i winy.

Wystylizowany niemiecki thriller stara się uciec od klasycznego modelu dramatu kryminalnego. Po pierwsze widzowie od początku znają odpowiedź na pytanie "kto zabił?". Film zaczyna się rozbudowaną sekwencją ukazującą pierwsze morderstwo, zaś zamieszany w nie Timo staje się jedną z postaci, której losy śledzimy na ekranie. Po drugie obraz w reżyserii Szwajcara Barana bo Odara koncentruje się raczej na psychologicznych konsekwencjach przedstawionych (oraz tych, których tylko się domyślamy) zdarzeń. Oficer prowadzący śledztwo ucieka w nie przed żałobą po zmarłej na raka żonie, matka Pii mimo upływu lat nie potrafi się pogodzić z odejściem córki, małżeństwo rodziców Sinikki rozpada się w obliczu tragedii, zaś Timo, dziś szanowany mąż i ojciec, nie potrafi udźwignąć ciężaru spoczywającej na nim winy.

Swojego rodzaju zrównanie wewnętrznych światów ofiar i sprawców oraz współczująca perspektywa ukazująca pedofilów jako rozpaczliwie samotnych i nieszczęśliwych ludzi czynią ten film interesującym, choć niespecjalnie przyjemnym w odbiorze. Dopracowane zdjęcia i dobre aktorstwo (m. in. znana z "Good Bye Lenin!" Katrin Sass i widziany ostatnio w "Białej wstążce" Burghart Klaussner) nie rekompensują jednak luk i nielogiczności scenariusza. Metodologia śledztwa prowadzonego przez niemiecką policję jest niewiarygodnie amatorska – choć może to rys realizmu niedoceniony przez wychowanego na amerykańskich serialach kryminalnych widza, spodziewającego się po śledczych większej błyskotliwości. Nie wspominając o braku komputerów – przy akcji rozgrywającej się w roku 2009 mało wiarygodne wydaje się szukanie akt w zakurzonym archiwum... Z kolei mechanika uczuć rządzących bohaterami trąci wykoncypowanym fałszem – nieprawdopodobny wydaje się zwłaszcza wybuchający deus ex machina romans między emerytowanym komisarzem, który ze znalezienia zabójcy Pii uczynił osobistą krucjatę, a matką zabitej dziewczyny. Narracji brakuje klarowności cechującej wystudiowane, malarskie zdjęcia, dlatego całość zostawia po sobie wrażenie przyciężkiego i tylko z grubsza ociosanego kloca, mimo wyraźnych ambicji wzniesienia się na wyższy artystyczny poziom.

CISZA | Niemcy 2010 | reżyseria: Baran bo Odar | dystrybucja: Vivarto | czas: 120 min