Dziennik.plRecenzje

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 21°C

"Drzewo życia" – arcydzieło czy kicz?

2011-06-13 | Ostatnia aktualizacja: 13:22 | Komentarze: 1 | skomentuj
"Drzewo życia"  – arcydzieło czy kicz?

"Drzewo życia" – arcydzieło czy kicz? / Materiały prasowe

Nagrodzone Złotą Palmą w Cannes "Drzewo życia" wchodzi do kin.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Dla jednych "Drzewo życia" to najlepszy film Cannes, zdobywca zasłużonej Złotej Palmy. Ale byli i tacy, którzy wygwizdali film Terrence’a Malicka na oficjalnym pokazie prasowym. Zarzucano mu operowanie oczywistościami, trywialny przekaz, nachalny sentymentalizm, pompatyczny ton. Wątpliwości budziło zestawienie tytułu z fragmentem z Księgi Hioba, od którego rozpoczyna się filmowa opowieść. Coś w tym jest, Malick nie zostawia nic, albo bardzo niewiele, do interpretacji widzom, dopowiada, dookreśla wszystko, łącznie z tym, jak należy czytać jego przesłanie. Film naszpikowany jest znaczeniami, aż kipi od symboli i metafizyki – ale czy stylowa oprawa kryje w sobie głębię, ma wyjątkowy, wartościowy przekaz, czy to jednak kicz?

"Drzewo życia" bez wątpienia jest filmem, któremu formalnie trudno cokolwiek zarzucić – fakt, to jeszcze za mało, by nazwać go wydmuszką – Emmanuel Lubezki, autor zdjęć, stworzył wizualnie obraz doskonały. To jego kadry, długie, powolne, często z ręki, często też bardzo ciasne, na dużym zbliżeniu tworzą atmosferę niczym z onirycznego pamiętnika, intymnego dziennika, w którym zapisano najważniejsze wspomnienia, emocje, które towarzyszą przełomowym momentom, dorastaniu, wchodzeniu w dorosłość. Ten aspekt filmu zachwyca, uruchamia bardzo osobiste przeżywanie, wręcz znosi granicę pomiędzy tym, co na ekranie, a co poza nim, co w nas.

W pierwszej części "Drzewo życia" to impresja na temat dzieciństwa, wyidealizowana czasoprzestrzeń. Mamy lata 50., widzimy przedmieścia Teksasu, poznajemy losy rodziny O’Brienów (solidna obsada, dobry Brad Pitt, rewelacyjna Jessica Chastain), którą naznacza śmierć jednego z trzech synów. Malick pyta o sens wiary – jeśli Bóg istnieje, dlaczego pozwala na śmierć naszych najbliższych? A może właśnie łaska wiary sprawia, że znajdujemy oparcie w religii, potrafimy uporać się z bólem, ze stratą ostateczną? Pytania o naturę człowieka reżyser przełamuje rozważaniami na temat ewolucji – w środkowej części filmu pojawiają się... dinozaury, jest wyśmienita sekwencja zdjęć z mikro- i makrokosmosu, zapierające dech w piersiach panoramy, bliżej nieokreślone plaże niebiańskie i piekielne lawy.

Anna Serdiukow
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
12następna »
Wypowiedzi: 1
  • ~Miśka2011-06-19 00:24

    Film dla wrażliwego realisty jest tragiczny, smutny, dobijający. Nie daje żadnych odpowiedzi, jest międleniem frustracji i nędzy wewnętrtznej, obrazem schizofrenika. jak ktoś chce się pogrążać w dennych klimatach, to prosze bardzo. Reszcie polecam cokolwiek innego.

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najnowsze wideo

    Najczęściej komentowane

    «