To adaptacja kolejnej poczytnej książki skierowanej do kobiet po trzydziestce, zapracowanych singielek nieznajdujących czasu na życie osobiste. Bohaterką, z którą mogą się utożsamić, jest Rachel (sympatyczna Ginnifer Goodwin). Nowojorska prawniczka obchodzi właśnie trzydzieste urodziny i ma zostać druhną na ślubie swojej najlepszej przyjaciółki Darcy. Na urodzinowej imprezie spotyka wybranka swojej koleżanki Deksa, no i koniec końców przyszły pan młody i przyszła druhna lądują razem w jednej taksówce, a potem w jednym łóżku. Wkrótce okazuje się, że nie była to tylko przygoda na jedną noc, Rachel i Dex, przyjaciele z czasów studenckich, od dawna czuli do siebie coś więcej niż sympatię.

Taki punkt wyjścia filmu daje okazję do przeróżnych komplikacji i kombinacji życia uczuciowego bohaterów, na dodatek na horyzoncie pojawiają się też podkochujący się platonicznie w Rachel nieśmiały Ethan i czarujący podrywacz Marcus, który nie przepuści żadnej okazji do flirtu. Materiał na zwariowaną komedię romantyczną jak znalazł, ale "Pożyczony narzeczony" to niespełniona obietnica lekkiej zabawy z cyklu "nie igra się z miłością".


Młodzi i przystojni bohaterowie wiodący udane i dostatnie życie wielkomiejskich yuppies w wyszukanych plenerach Nowego Jorku i nadmorskiego Southampton wzbudzają tyle emocji co kot napłakał. Naprawdę trudno przejąć się ich losem i pochylić nad moralnymi wyborami typu, co jest ważniejsze: przyjaźń czy miłość, czy można przegapić szansę na bycie szczęśliwą/szczęśliwym, czy iść za głosem serca i ją wykorzystać – nawet kosztem osób najbliższych?

Bezbarwne postacie na emocjonalnym poziomie nastolatków, nakreślone według najprostszego psychologicznego klucza, na zasadzie czarno-białych przeciwieństw (ekstrawertyczna, przebojowa i egoistyczna blondynka Darcy – introwertyczna, nieśmiała i wrażliwa brunetka Rachel) drażnią swoją pretensjonalnością, o chemii między parą głównych bohaterów nie ma co marzyć, a wysiłki scenarzystów w poszukiwaniu nieuchronnego happy endu przemówią tylko do zdeklarowanych wielbicieli gatunku, którzy wyłowią kilka dowcipnych dialogów typu: – Dlaczego się ze mną nie ożenisz? – Za bardzo cię lubię.

Naprawdę trzeba bardzo lubić typowe amerykańskie komedie romantyczne, by docenić wątpliwy urok "Pożyczonego narzeczonego".

POŻYCZONY NARZECZONY | USA 2011 | reżyseria: Luke Greenfield | dystrybucja: Monolith | czas: 112 min