"Lincz" jak sprawa dla reportera
"Lincz" Krzysztofa Łukaszewicza to film z tezą. I jak zwykle w takich przypadkach przypomina raczej tanią publicystykę.
- "Lincz" i "Milion dolarów". Dwa polskie filmy od piątku w kinach
- "Katyń" w Moskwie, Skolimowski w Wenecji. Film polski w 2010 roku
- Lincz we Włodowie. Kobieta uniewinniona
- Lincz we Włodowie. Wyroki utrzymane
- Martin Scorsese i Lars von Trier kręcą razem
- Przyjaciel Olewnika oskarżony o wyłudzenie kredytów
- Gwiazdor kina w zabawnej historii z seksem w tle
- To nie laurka na Dzień Matki
- Świnki, reż. Robert Gliński - trailer
- "Świnki" puszczają się za euro
- Kultowy program powraca. Fajbusiewicz nie odpuścił
- Samosąd na Mazurach. Sąd skazał oprawcę
- Nie ma sprawiedliwości. Jest "Lincz" na DVD
-
Świnki tanio się sprzedają
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ewidentny błąd dystrybutora. Gdyby "Lincz" Krzysztofa Łukaszewicza wszedł do polskich kin bezpośrednio po zaskakującym zwycięstwie festiwalu "Młodzi i film" w Koszalinie, mógłby liczyć na sporą widownię. Teraz, niemal rok po pierwszym pokazie konkursowym i po odrzuceniu tytułu nawet przez komisję selekcyjną festiwalu w Gdyni, trudno będzie zdobyć uznanie widzów. Szczerze mówiąc, niewielka strata.
Już sam punkt wyjścia był co najmniej ryzykowny. Filmy z tezą, nawiązujące wprost do gazetowego newsa, wymagają szczególnych umiejętności. Publicystyka jest atrakcyjna w telewizji i w prasie, ale kiepsko sprawdza się w kinie. Reportaż operuje uproszczeniami, kronikarskimi skrótami, z reguły nie ma wymaganej w kinie mocy uogólnienia. Szlachetne wyjątki – w ostatnich latach na przykład "Plac Zbawiciela" Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego albo "Cześć, Tereska" Roberta Glińskiego – potwierdzają tendencję, że udane projekty oparte na tak zwanych historiach prawdziwych to zjawiska nader rzadkie. Kręcąc film z wyraźną tezą, trzeba bowiem sprostać zarówno szantażowi poprawności politycznej, jak i szlachetnej dydaktyki. Krzysztof Łukaszewicz, reżyser i autor scenariusza "Linczu", nie ustrzegł się błędów większości poprzedników.
Film nawiązuje do głośnej sprawy samosądu we Włodowie. Sześćdziesięcioletni recydywista Zaranek (w tej roli demoniczny Wiesław Komasa) od miesięcy terroryzuje mieszkańców niewielkiego miasteczka na Mazurach. Doprowadzeni do furii ludzie, wskutek opieszałości policji, dokonują morderstwa. Zaczyna się proces...


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!