Dziennik.plRecenzje

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 21°C

"Mary i Maksa" życie i cała reszta

2011-03-28 | Ostatnia aktualizacja: 11:18 | Komentarze: 0 | skomentuj
Genialna animacja "Mary i Max" zawitała pod strzechy

Genialna animacja "Mary i Max" zawitała pod strzechy / Materiały prasowe

Film Australijczyka Adama Elliota przywraca wiarę w animację dla dorosłych. "Mary i Max" wreszcie na DVD.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Takie filmy trafiają na nasz rynek zbyt rzadko. Jesteśmy skazani niemal wyłącznie na olśniewające komputerową techniką animacje produkowane w studiach Pixara i Dreamworks, a te – choćby najbardziej fantastyczne – w końcu zaczynają nużyć. 

"Mary i Max", podobnie jak wyświetlany parę miesięcy temu "Fantastyczny Pan Lis" Wesa Andersona, nakręcony metodą animacji poklatkowej, jest jak haust świeżego powietrza. Z opowieści o korespondencyjnej przyjaźni ośmiolatki z Australii i czterdziestoparoletniego nowojorskiego Żyda z syndromem Aspergera Elliot wyciska maksimum wzruszeń. Bawi, by za chwilę wycisnąć z oczu widzów łzy, nie uciekając się do łatwych chwytów i emocjonalnego szantażu. Chwilami balansuje na granicy dobrego smaku, by za moment zaskoczyć lirycznym nastrojem, a parę sekund później wkroczyć w krainę slapstickowej groteski.

Całość przypomina dziwaczny konglomerat animacji Nicka Parka, filmów Tima Burtona i neurotycznych komedii Woody'ego Allena, doprawionych szczyptą chaplinowskiej burleski. Ale z tych różnorodnych elementów udaje się Elliotowi stworzyć nową jakość, jednocześnie piękną i brzydką, wesołą i smutną, skomplikowaną i prostą. I oczywiście fantastycznie zrealizowaną, dopieszczoną w najdrobniejszych szczegółach, pełną drobnych smaczków, które wyłapać można dopiero podczas kolejnych seansów. 

Australijczyk rozwija tu zresztą pomysł ze swojego poprzedniego filmu – nagrodzonego Oscarem fenomenalnego "Harviego Krumpeta". Tam też groteskowa fabuła była pretekstem, by opowiedzieć o smutku i samotności, poszukiwaniu szczęścia i zrozumienia, wreszcie o bezowocnych z pozoru próbach pojęcia, ile tak naprawdę warte jest życie. Brzmi to jak sentymentalny banał i banalne pewnie jest, ale za to pokazane tak, że nawet największe naiwności Elliotowi wybacza się w mgnieniu oka.

MARY I MAX | Australia 2008 | reżyseria: Adam Elliot | dystrybucja: Monolith

Jakub Demianczuk
Źródło: Własne

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najnowsze wideo

    Najczęściej komentowane

    «