Debiut Michôda jest propozycją ze wszech miar spełnioną. Ten znakomicie zrealizowany, intelektualnie przewrotny thriller w formule kina popularnego zadaje pytania dotyczące najważniejszych spraw w życiu.

Nastoletniego Josha (James Frecheville) poznajemy, kiedy z przedawkowania heroiny umiera jego matka. Chłopiec jest zaniedbany, nieobecny, sprawia wrażenie autystycznego. Nie wiedząc, co robić dalej, decyduje się na odnowienie kontaktu z niewidzianą od lat babcią. Pomysł wydaje się świetny. Babcia w wybitnej kreacji Jacki Weaver – niezapomnianej Minnie z „Pikniku pod Wiszącą Skałą” Weira – to ideał. Jest rozsądna i zaradna, świetnie wygląda, tolerancyjna i wygadana.

Janine zabiera Joshuę do swojego domu, przedstawia synom. Jednak nic nie jest takie, jak się początkowo wydaje. Film, który zapowiadał się na wzruszającą historię o odnowionej miłości rodzinnej, zamienia się w czarny kryminał. Rodzina jest bowiem patologiczna. Babcia kieruje przestępczym syndykatem, specjalizującym się w handlu narkotykami i rozbojach, z synami łączą ją zaś więzi nie tylko macierzyńskie.


Josh, z perspektywy którego przyglądamy się wszystkim wypadkom, patrzy na tę rodzinę z coraz większym zdziwieniem. Nie wszystko do niego dociera, wielu rzeczy nie pojmuje. Czy można być czułym i zepsutym, jednocześnie bezlitosnym i troskliwym? Michôd pokazuje, że tak.

Scenariusz "Królestwa zwierząt" odwołuje się do tragedii Szekspirowskich, w których śmiech, często sadystyczny, w efekcie prowadził do zbrodni albo najbardziej wymyślnych perwersji. Zdaniem reżysera świat jest królestwem zwierząt, w którym obowiązują prawa odwiecznej rywalizacji o zaznaczenie sfery wpływów. Policjanci – z jednym wyjątkiem, porucznika Leckiego – nie różnią się od przestępców, a agresja i nienawiść są składowymi każdej okaleczonej osobowości.

Michôd z dużą wnikliwością śledzi narastanie w poszczególnych członkach familii Codych agresji, którą stymulują frustracja seksualna i brak miłości. Uruchomienie impulsów – zbrodnie w tym filmie nie mają żadnej wagi, są przypadkowe i niepotrzebne – prowokuje do ambiwalencji. Zło jest równie banalne i głupie jak dobro. A jedno i drugie pojęcie to mrzonki. W królestwie zwierząt liczy się bowiem jedynie żądza przetrwania.

KRÓLESTWO ZWIERZĄT | Australia 2010 | reżyseria: David Michod | obsada: Ben Mendelsohn, Joel Edgerton, Guy Pearce | dystrybucja: Hagi | czas: 112 min