Holly (Katherine Heigl) i Eric (Josh Duhamel) to dwójka singli, którzy kiedyś zostali umówieni na niefortunną randkę w ciemno. Dzieli ich wszystko: podejście do życia, plany na przyszłość, praca, sposób spędzania wolnego czasu. Łączy tylko jedno – wspólni przyjaciele – Alison i Peter, którzy doczekali się właśnie pierwszej córki. Przepychanki Holly i Erica trwałyby pewnie w nieskończoność, gdyby nie tragiczny wypadek. Mała Sophie zostaje osierocona, a jej prawnymi opiekunami zostają właśnie skonfliktowani single. W obliczu tragedii nie mają innego wyjścia – zamieszkują w domu zmarłych przyjaciół i starają się stworzyć coś na kształt rodziny.

"Och, życie!" chwyta za serce, bo rzadko kiedy mamy okazję obejrzeć prawdziwe życie i problemy w komedii romantycznej. Całość jest dobrze napisana i zabawna, a w przypadku tego filmu cukier rzeczywiście krzepi.

Mam jedno zastrzeżenie: Holly i Eric są boleśnie stereotypowi. Samotna kobieta kocha wypieki i marzy o dziecku, samotny trzydziestolatek szaleje na imprezach, a jego życie jest pełne miłosnych podbojów. Chciałabym kiedyś w amerykańskiej komedii romantycznej zobaczyć chociażby próbę odwrócenia tego schematu.

OCH, ŻYCIE | USA 2010 | reżyseria: Greg Berlangi | dystrybucja: Galapagos