Dziennik.plRecenzje

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 21°C

Zabrać i bogatym, i biednym

2010-11-19 | Ostatnia aktualizacja: 15:07 | Komentarze: 0 | skomentuj
Inny Robin Russell Crowe

Inny Robin Russell Crowe / Materiały prasowe

"Robin Hood" Ridleya Scotta jest świetnym widowiskiem. Ale i dowodem, że reżyser myśli już przede wszystkim w kategoriach finansowych, niekoniecznie artystycznych.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Gdy kilka lat temu pojawiły się pierwsze informacje, że Ridley Scott przeniesie na ekran opowieść o Robin Hoodzie, zapowiadało się wydarzenie. Podobno reżyser planował przewartościowanie legendy o banicie z Sherwood. Chciał odwrócić role: to Robin miał być tym złym, a szeryf z Nottingham miał stać po stronie sprawiedliwych. Nie wiem, czy wystraszyło się studio, czy jednak Scott stwierdził, że nie podniesie ręki na jedną z największych ikon angielskiej popkultury. A być może doniesienia o wczesnych planach scenariusza należy po prostu włożyć między bajki. Wiem za to, że rezygnując z opowiedzenia legendy o Robinie w tak nieoczywisty sposób, Ridley Scott stracił szansę na nakręcenie wielkiego filmu.

Brytyjczyk i tak zaryzykował, nieco naruszając pomnikowy wizerunek szlachetnego rozbójnika. Robin Hood nie jest tu szlachetnym Robertem Loxleyem, a jedynie żołnierzem armii Ryszarda Lwie Serce. Gdy prawdziwy Loxley zostaje śmiertelnie ranny w walce, prosi Robina o przysługę: zawiezienie jego ojcu miecza, który od lat należał do rodziny. Robin oczywiście się zgadza, po czym – omyłkowo wzięty za Loxleya – musi jeszcze pojechać do Londynu, by zawieźć księciu Janowi wiadomość o śmierci króla. Wplątany w dworskie intrygi wciąż udaje Loxleya – i to za zgodą zarówno jego sędziwego ojca, jak i (choć początkowo niezbyt entuzjastyczną) wdowy po Robercie.

Ridley Scott bynajmniej nie zapomniał, jak się robi fantastyczne, epickie kino. "Robin Hood" jest w pewnym stopniu średniowieczną kalką "Gladiatora", ale to wciąż wciągający, zrealizowany z wielkim rozmachem i dbałością o detale film. Nie zawodzi również obsada – świetnie spisał się zarówno Russell Crowe (choć co prawda tytułowa rola jest dla niego chyba zbyt prosta), jak i partnerujący mu aktorzy: Cate Blanchett, Mark Strong i Max von Sydow.

Jakub Demiańczuk
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najnowsze wideo

    Najczęściej komentowane

    «