Odbierając statuetkę, reżyser przyznał, że zrobił skromny, kameralny obraz. - Nakręciłem czarno-biały film o potrzebie ciszy, wycofania się ze świata i kontemplacji - powiedział Pawlikowski. - Teraz jestem tutaj, w epicentrum hałasu i uwagi świata - dodał, z trudem powstrzymując emocje.

Paweł Pawlikowski podziękował producentom filmu, Agnieszce Odorowicz z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Amerykańskiej Akademii Filmowej, a także Polakom, którzy mu kibicowali.

- Jesteście fantastyczni! Byliście niezwykli, dzięki Wam zrobiłem ten film, uosabiacie to, co kocham w Polsce - powiedział reżyser "Idy".

Radość, radość, radość

Owacje na stojąco - tak Warszawska Szkoła Filmowa, w której wspólnie oglądana była gala oscarowa, przyjęła informację o sukcesie "Idy". Już wiadomo, że produkcja tej uczelni, "Nasza Klątwa" Tomasza Śliwińskiego, nie otrzymała Oscara. Jej producent Maciej Ślesicki nie kryje jednak radości z wygranej "Idy". Jak podkreśla, to wspaniały, wielki sukces polskiego kina.

- Werdykt Akademii potwierdza, że Oscary są bardzo niezależną nagrodą filmową i ten film, czarno-biały, zrozumiały na całym świecie, piękny w formie, wygrywa - mówi. Studenci Szkoły podkreślali natomiast, że sukces "Idy" daje im wiarę w to, co robią. 

Czarno-biała "Ida"

Akcja filmu rozgrywa się w latach 60-tych. Nowicjuszka, mająca złożyć śluby zakonne, dowiaduje się, że jest Żydówką ocaloną z Holocaustu. Główne role grają Agata Trzebuchowska i Agata Kulesza. Twórcy zdjęć, Ryszard Lenczewski i Łukasz Żal, zostali nominowani do Oscara w kategorii "Najlepsze zdjęcia". Przegrali jednak z Emmanuelem Lubezkim, operatorem pracującym przy filmie "Birdman".

ZOBACZ PEŁNĄ LISTĘ LAUREATÓW OSCARÓW 2015 >>>