Bez wątpienia mamy do czynienia z najgłośniejszą premierą od lat. Część środowisk katolicko-narodowościowych wzywa do bojkotu filmu jeszcze przed jego zobaczeniem. Mówi się o ataku na Kościół i księży. Bezpośredniego, oficjalnego stanowiska polskiego Kościoła wobec „Kleru” nie ma, ale z różnych stron płyną bardzo skrajne głosy wywołane pośrednio lub bezpośrednio filmem Wojciecha Smarzowskiego. Z jednej strony bardzo wymowna jest deklaracja arcybiskupa Wojciecha Polaka, który zapowiedział, że powstanie dokument o skali pedofilii w polskim Kościele. Należy oczywiście pamiętać, że to kwestia ogólnej strategii Kościoła Katolickiego na świecie, podyktowana działalnością Papieża Franciszka, który na luty zapowiedział szczyt poświęcony skali pedofilii. Głos arcybiskupa Polaka zabrzmiał jednak wyjątkowo wymownie w momencie, kiedy część ze środowisk przedstawiających się jako katolickie zapraszało do bojkotowania „Kleru”. Tak zrobiło m.in. Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy, zaskakując wielu, w tym nieformalnego opiekuna środowisk dziennikarskich, księdza Andrzej Lutra, samym faktem swego istnienia.

Wspomniany ksiądz Luter – nawołując do oczyszczenia i ujawnienia wszystkich przypadków pedofilii – na samym filmie nie pozostawił suchej nitki, nazywając go „Drogówką w sutannach” i mówiąc o wielu błędach i brakach filmu. O tym, że to film – w sferze struktury – nie pozbawiony wad pisaliśmy i my w recenzji.

Ale krytycy zgodnie twierdzą, że to niezwykle ważny głos w sferze społecznej, religijnej i politycznej, kto wie czy nie najważniejszy w Polsce od czasów „Człowieka z żelaza”. Tak o filmie zgodnie twierdzili m.in.Tomasz Raczek, Michał Oleszczyk, a Piotr Czerkawski nazwał Smarzowskiego „Wajdą z siekierą”.

Film na każdym, kto go zobaczy wyciśnie ogromne piętno. Jest mroczny, gorzki, wymowny. Należy też ostrzec wszystkich tych, którzy chcą zabrać na niego dzieci – po raz kolejny Wojciech Smarzowski nie ucieka od dosłowności – a to w połączeniu z tematem zapowiada brutalne, ale i szokujące sceny.

Mimo to, a także mimo zapowiadanych incydentalnych bojkotów filmów przez miasta i kina, frekwencyjnie zapowiada się rekord. Biletów na seanse na piątek, sobotę i niedzielę w wielu miejscach brak.

Kiedy do kin wchodził „Wołyń” Wojciech Smarzowski mówił: - Wierzę w widza, że obejrzy ten film i odbierze jego przekaz, wymierzony przeciwko skrajnemu nacjonalizmowi.

Nie wierzę, że „Kler” Smarzowskiego jest wymierzony w cały Kościół Katolicki. I mam szczerą nadzieję, że w szybkim czasie pomoże w oczyszczeniu szeregów księży z przestępców seksualnych. Brak tego doprowadził miedzy innymi do stworzenia dzieła, które jest krzykiem rozpaczy. Filmem, bliskim człowiekowi i jego emocjom. I dlatego zobaczyć go trzeba.