Nazywany "Królem Broadwayu" Simon zmarł w niedzielę w wieku 91 lat.

Był twórcą tak produktywnym, że niemal w każdym nowym sezonie teatralnym od lat 60. do połowy lat 90. premierę miała jego nowa sztuka; w jednym z rekordowych sezonów na Broadwayu jednocześnie grano cztery jego spektakle.

W swoich sztukach czerpał z własnych doświadczeń chłopca dorastającego w czasach wielkiej depresji w żydowskiej rodzinie na Bronksie, jednak jego dzieła znajdowały rzesze wiernych odbiorców wśród bywalców teatrów na całym świecie - podkreśla Reuters.

W swoich komediach, często zbywanych przez krytyków jako zbyt lekkie i banalne, opowiadał o prawdziwym życiu: ludzkich słabościach, błędach i lękach, ale robił to, z talentem wykorzystując poczucie humoru i dowcip słowny, które zapewniły mu pozycję jednego z najbardziej popularnych dramaturgów w USA - pisze dpa.

Na późniejszym etapie kariery zaczął poruszać trudniejsze tematy w poważniejszych niż wcześniej tonach. Melancholijną atmosferę swojego dzieciństwa przedstawił m.in. w przeniesionych na ekran sztukach "Wspomnienia z Brighton Beach", "Biloxi Blues" czy "Droga na Broadway".

W swojej karierze dorobił się licznych nagród, nominacji do Oscara i nagród Tony nagromadził więcej niż jakikolwiek inny dramaturg, a w 1983 roku jego imieniem nazwano teatr na Broadwayu. W 1991 roku otrzymał Nagrodę Pulitzera za dramat "Zagubieni w Yonkers".

Jako pierwszy pisarki talent Neila Simona odkrył w dzieciństwie jego brat Danny. Razem pisali skecze dla radia i telewizji, po czym Danny zaczął pracować w Hollywood, a młodszy brat wkrótce poszedł w jego ślady.

Pierwsze duże sukcesy zaczął odnosić w latach 60. To wtedy powstała oparta na jego sztuce komedia "Przyjdź zadmij w swój róg" z Frankiem Sinatrą, "Boso w parku" z Jane Fondą i Robertem Redfordem czy "Dziwna para" ze słynnym duetem Lemmon-Matthau.

Był czterokrotnie żonaty, w tym dwukrotnie z tą samą kobietą, doczekał się trojga dzieci. Cierpiał na problemy zdrowotne, musiał poddać się transplantacji nerki, a później wątroby.

Broadway nie zawsze obchodził się z nim łaskawie - gdy w 2009 roku premierę miała nowa wersja jego "Wspomnień z Brighton Beach", sztukę zdjęto z afisza już po tygodniu. "Nie wiem, co powiedzieć - przyznał wówczas Simon w rozmowie z "New York Timesem". - Po tych wszystkich latach nadal nie pojmuję, jak działa Broadway".