"O tym filmie napisano tyle entuzjastycznych recenzji, że na wszelki wypadek widzowie postanowili nie iść do kina. Zaledwie 85 tysięcy widzów zobaczyło "Zimną wojnę" w pierwszy premierowy weekend. Produkcja może nie zarobić nawet na 7 mln zł państwowej dotacji z PISF." - napisał Tomasz Molga w Wirtualnej Polsce. Pod analizę wzięta została oglądalność filmu w Polsce oraz to, jakie środki finansowe zostały na niego wyłożone z budżetu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Dane miały wskazywać  wg. WP.pl, że obraz Pawła Pawlikowskiego będzie finansową klapą. "Wspaniały film, mary zysk" - brzmiał nawet jeden z śródtytułów.

Na odpowiedź dystrybutora nie trzeba było długo czekać.

Zbierający doskonałe recenzje, nagrodzony za najlepszą reżyserię w Cannes film, w polskich kinach radzi sobie doskonale od pierwszych dni emisji i zarówno rezultat otwarcia, jak i aktualny wynik frekwencyjny są oceniane przez ekspertów branży filmowej jako niekwestionowany sukces. Po weekendzie premierowym rezultat filmu, liczony łącznie z pokazami przedpremierowymi wynosił ponad 123 000 widzów i interpretowano go m.in. jako „Świetny wynik w polskich kinach” (Spór w kinie - blog filmowo-informacyjny) czy „sukces „Zimnej wojny” (Box Office’owy Zawrót Głowy). Dla porównania, wyniki weekendów otwarcia pięciu filmów, które w ostatnich latach były laureatami Złotej Palmy w Cannes przedstawiały się następująco: „The Square” 16,207 widzów, „Ja, Daniel Blake” 7,822 widzów, „Imigranci” 4,278 widzów, „Zimowy sen” 1,795 widzów oraz „Życie Adeli” 3,561 widzów.

W oświadczeniu Kino Świat znaleźliśmy także takie zdanie:

Warto postawić pytanie, czy dzieła sztuki takiej rangi powinny powstawać z myślą o zysku. Niezależnie od tego, „Zimna wojna” ma niewątpliwe szanse na osiągnięcie sukcesu finansowego.

Jak polskie filmy, określane jako artystyczne sprzedają się? Sprawdziliśmy.

Przykładem filmu z ostatnich miesięcy, który miał wybitny walor artystyczny jest "Twój Vincent". Obraz, który miał nominacje do Oscara w kategorii najlepszy długometrażowy film animowany zarobił... najwięcej w historii polskiej kinematografii po 1989 roku. Do dziś przyniósł ponad 30,5 mln dolarów ze sprzedaży biletów. Nie są do tego jeszcze doliczone wpływy z DVD/Blu-ray, czy rynku VOD. Mimo to obraz ma już na swoim koncie ponad 114 milionów złotych.

Sprawdźmy z kolei inny film Pawła Pawlikowskiego, czyli "Idę". Ta zarobiła na całym świecie do dziś ponad 40 milionów złotych. Są to jednak dane tylko z Box Office, czyli ze sprzedaży biletów. 

Jest niemal pewne, że obraz "Zimna wojna" będzie pokazywany na wielu światowych rynkach. Sława filmu nagrodzonego w Cannes i nazwisko reżysera, który dostał Oscara daje możliwość dotarcia do nawet dwukrotnie większej grupy widzów, niż miało to miejsce przy "Idzie".

Troska o wynik finansowy "Zimnej wojny", mierzona wynikami po pierwszym weekendzie jest więc mocno pochopna. Tylko w Polsce dzieło Pawlikowskiego w ciągu pierwszego tygodnia w kinach widziało więcej widzów niż przez długie miesiące pokazywania "Idy".