O wyjątkowości rozpoczynającego się festiwalu przede wszystkim świadczy to, że będzie to przegląd w niespotykanej dotąd na Croisette skali kina politycznego i społecznie zaangażowanego. Do tej pory to Berlinale dzierżyło w tym względzie prymat pierwszeństwa, podczas gdy Cannes uchodziło za ostoję kina artystycznego, choć jednocześnie doskonałą symbiozę tego, co niszowe z tym, co komercyjne. Ten polityczny i zaangażowany wymiar Cannes to swoiste signum temporis. Na dynamikę wydarzeń, które wstrząsają Europą i światem , jak Brexit, zamachy terrorystyczne czy zwycięstwo Donalda Trumpa w USA nałożyły się niedawne wybory prezydenckie, a wkrótce parlamentarne we Francji. Nic więc dziwnego, że już od wielu miesięcy Francuzi mocno żyją polityka a ona sama nie pozostaje bez wpływu na selekcje konkursowe i pozakonkursowe a i sami filmowcy europejscy i światowi silniej niż kiedyś, czerpią z rzeczywistości , która coraz mocniej determinuje nasze życie. Dyrektor festiwalu Thierry Fremaux i prezydent Pierre Lescure mają nadzieję, że filmy dotykające takich tematów jak kryzys uchodźców, zmiany klimatyczne, eksploatacja zwierząt, zdrowie psychiczne, nierówności społeczne, hipokryzja mieszczańskiej Europy okażę się kolejnym głosem i sprzeciwem ludzi kina wobec pułapki nacjonalizmów, populizmów i nietolerancji.

By nie być gołosłownym. Najlepiej utytułowany filmowiec w tegorocznym konkursie Michael Haneke, zdobywca aż dwóch Złotych Palm za „Białą wstążkę” i za „Miłość” pokaże w tym roku film „The End”. Znając Hanekego trudno nie dopatrywać się w tytule ironii. Tym razem Austriak opowie o francuskiej rodzinie z Calais, która będzie świadkiem wybuchu kryzysu koczujących tam uchodźców. W rolach głównych zobaczymy ulubionych aktorów Mistrza: Isabelle Huppert i Jean Louisa Trintignanta. Do dramatu uchodźców w konkursie nawiąże także Kornel Mundruczo w filmie „Jupiter‘s Moon”. Jego rewelacyjny i znakomicie przyjęty w Cannes kilka lat temu „Biały bóg” tez nie był wolny od podtekstów politycznych. Z kinem zaangażowanym społecznie spotkamy się również w konkursowym filmie Robina Campillo „120 Battelments Par Minue”, dotykającym uprzedzeń wobec ludzi zarażonych AIDS oraz w nowym dziele Fatiha AkinaIn the Fade” z Diane Kruger o zemście w turecko-niemieckiej społeczności. O filmie fantasy Koreańczyka Bong Joon-HoOkja” z Tildą Swinton, dyrektor festiwalu Thierry Fremaux napisał, że to bardzo polityczne kino, bo koncentruje się na bezlitosnej eksploatacji zwierząt.

Poza konkursem też nie brakuje kina podejmującego tematy z pierwszych stron gazet. W dokumencie Bonni Cohena i Jona ShenkaAn Inconvienient Seaquel” były wiceprezydent USA Al. Gore osobiście uświadamia zagrożenia dla naszej planety wynikające ze zmian klimatycznych i kieruje oskarżenia w stronę polityków, biznesmenów i chciwych ponad miarę korporacji. Debiutująca jako reżyserka Vanessa Redgrave w filmie „Sea Sorrow” za temat bierze aktualny kryzys migracyjny, zaś Claude Lanzman, słynny reżyser „Shoah” przywiezie na Croisette dokument „Napalm” o dramatycznej sytuacji politycznej w Północnej Korei.

Cannes to jednak różnorodność i dlatego mimo tej nowej i dość przytłaczającej tendencji będzie można także uciec od kina politycznego w stronę mniej doraźnych metafor. Fani Sophii Coppoli obejrzą jej kolejny historyczny po „Marii Antoninie” kostiumowy romans. To będzie „The Beguiled”, którego akcja dzieje się w czasie wojny secesyjnej z elementami westernowymi w tle. W rolach głównych zobaczymy Collina Farrela, Nicole Kidman, Kristen Dunst i Elle Fanning. Obecność na czerwonym dywanie hollywoodzkich gwiazd ekranu zapewni także najnowszy film Todda HaynesaWonderstruck” z Julienne Moore i Michelle Williams. To historia chłopca ze Środkowego Zachodu, którego życiorys w tajemniczy sposób splata się z historia dziewczynki z Nowego Jorku żyjącą w latach 50tych XX wieku. Po udanym „Frantzu” swój nowy film „Lamant double” a będzie to erotyczny thriller zapowiada Francois Ozon. Sensacja może się okazać ryzykowny musical Bruno Dumonta o Joannie’d Arc „Jeannette”.

W Cannes w tym roku w konkursie niestety znów zabraknie polskiego kina. A szkoda, bo już mieliśmy nadzieję, że pojawi się w nim nowy film Romana PolańskiegoPrawdziwa historia”. W ostatniej niemal chwili udało się film skończyć ale zostanie on pokazany poza konkursem. To będzie historia toksycznej relacji miedzy dwiema kobietami, w które wciela się Emmanuelle Seigner i Eva Green. Szkoda, że w Cannes nie zobaczymy „TwarzyMałgorzaty Szumowskiej ani nowego filmu Urszuli Antoniak Między słowami”. Na pocieszenie zostaje jednak koprodukcja francusko-litewsko-ukraińsko-polska Sharunasa BartasaSzron” u udziałem Andrzeja Chyry, Weroniki Rosatti i Vanessy Paradis. To historia traumatycznych przeżyć wolontariuszy konwoju humanitarnego na Ukrainie. W konkursie filmów krótkometrażowych o Złotą Palme zawalczy film Grzegorza MołdyKoniec widzenia” a w sekcji shortów Tygodnia Krytyki Filmowej zobaczymy film Aleksandry TerpińskiejNajpiękniejsze farjerwerki ever”. No i oczywiście nie zabraknie w sekcji Cannes Classics hołdu dla Andrzeja Wajdy w postaci zdigitalizowanej projekcji „Człowieka z żelaza”.

Cannes przygotuje także propozycje dla fanów trzeciej odsłony "Miasteczka Twin Peks". Nie trzeba będzie jednak pielgrzymować aż tutaj. Losy agenta Coopera 25 lat później już 21 maja będą miały swoja premierę na HBO. David Lynch zapewne potwierdzi w Cannes, że nie nakręci już więcej żadnego filmu fabularnego, chociaż nie dałabym głowy, że należy mu do końca wierzyć. W Cannes w całości będzie można obejrzeć także nowy sezon serialu Jane CampionTop of the Lake : A China Girl”. Reżyserka w rozmowie ze mną w Berlinie kilka lat temu nie ukrywała inspiracji „Miasteczkiem Twin Peaks”.

Cannes idzie z duchem czasu ale zmierza także w stronę przyszłości. Bardzo jestem ciekawa nowego eksperymentu Alejandro InnarituCarne i arena” w technologii VR. To będzie krótki 7- minutowy film oglądany przez gogle VR. W tym urządzeniu ekran wypełnia większość naszego pola widzenia a odbiorca zyskuje możliwość „rozglądania się” w cyfrowej rzeczywistości. Ta technologia silnie pogłębia poczucie udziału w takim filmowym eksperymencie. Film opowiadać ma o emigrantach z Meksyku. No i głośny już z Sundance debiut Kristen Stewart Come Swim”. Głośny dlatego, że do jego nakręcenia użyto komputerowych algorytmów sztucznej inteligencji, co zdarzyło się po raz pierwszy w historii kina. W firmie Adobe opracowano program, który przetworzył nakręcony z kamery film na formułę zaczerpniętą z zeskanowanych wcześniej obrazów. Podobno sama namalowała je Kristen.
Choć festiwal jeszcze się nie zaczął już budzi kontrowersje. A to za sprawą dwóch filmów Netfilxa w konkursie, wspomnianej już „Okji” w reż. Bong Joon Ho oraz „The Meyerowitz StoriesNoaha Baumbacha. Włączanie tych tytułów do konkursu jest pogwałceniem festiwalowej 70-letniej tradycji. Oba filmy nie miały bowiem premiery we francuskich kinach. Zdaniem tradycjonalistów powinno się je usunąć z konkursu. Według francuskiego prawa film, który pojawia się w kinach nie może ukazać się na platformie cyfrowej przez trzy lata po swojej premierze. Nie chcąc narazić się Netlixowi ,który inwestuje w kino ale i tradycyjnemu modelowi dystrybucji filmów organizatorzy festiwalu w Cannes postanowili, że od 2018 roku każda produkcja, która będzie ubiegać się o start w konkursie musi być wyświetlona we francuskich kinach. Możliwe więc, że będziemy świadkami historycznych pierwszych i ostatnich zarazem takich pokazów na Croisette.