Tytułowe A 157 to numer namiotu w jednym z obozów dla uchodźców na granicy iracko-tureckiej, w którym mieszkają siostry – trzynastoletnia Heilin i piętnastoletnia Roken – oraz ich koleżanka, jedenastoletnia Soolaf, bohaterki filmu.

Widziały śmierć swoich rodziców zamordowanych przez dżihadystów. Następnie przez wiele miesięcy były seksualnymi niewolnicami zbrodniarzy. Teraz wszystkie są w ciąży i żyją w tonącym w błocie obozie, narażone na społeczny ostracyzm. Muszą urodzić – choćby za cenę własnego życia.

"Wybraliśmy dokument, który pokazał nam bohaterów z bliska i wszystkich nas bardzo poruszył. Zwycięski film przybliża problem, który choć bardzo powszechny w trakcie wojny, często zostaje przeoczony. To bardzo osobista historia, która domaga się uwagi świata i jego działania" – uzasadniło swój werdykt jury w składzie Brigid O’Shea, Dirk van der Straaten, Liduine Zumpolle, Nima Sarvestani (przewodniczący) i Oksana Sarkisova.

W czwartek przyznano także nagrodę im. Marka Nowickiego 2016 za "wybitne osiągnięcia w pokazywaniu praw człowieka w filmie". Wyróżnienie jest przyznawane przez Helsińską Fundację Praw Człowieka (HFPC) od 2003 r.

Marek Nowicki – były prezes HFPC i patron nagrody - jak wspominała aktualna prezeska Fundacji Danuta Przywara, był "wspaniałym nauczycielem, który potrafił prosto i interesująco przekazywać wiedzę oraz swoje i cudze doświadczenia w ochronie praw człowieka".

"Wierzył, że demokracja liberalna to ustrój, który ma najskuteczniejsze instrumenty ochrony praw i godności człowieka. Całym sobą zaangażował się w budowę tego ustroju, nie tylko w Polsce, ale również w jego eksport do krajów powstałych po rozpadzie Związku Radzieckiego" – podkreśliła Przywara.

"Brakuje nam go od trzynastu lat. Teraz, gdy staramy się wymyślić, jak bronić praw człowieka, gdy część ze sprawdzonych, wypróbowanych i dobrze działających instrumentów ochrony przestanie działać – szczególnie mocno potrzebujemy jego wiary, pasji i zdolności" – mówiła prezeska HPC.

W tym roku nagrodę imienia Marka Nowickiego otrzymał reżyser, którego filmy można oglądać na festiwalu od kilku lat, Nima Sarvestani - Irańczyk mieszkający od wielu lat w Szwecji, dokumentalista pracujący w kulturach, które świetnie zna – w Iranie i w Afganistanie.

"Właśnie ten +insiderski+ obraz tych kultur może nam uświadomić, jak bardzo +spadochroniarska+ dokumentalistyka uprawiana przez twórców z Zachodu, daleka jest od rzeczywistości" – podkreślił dyrektor festiwalu Maciej Nowicki.

"Mówimy nawet czasem, że jego filmy reprezentują 'dokumentalne kino akcji', ponieważ, rzeczywiście, życie jest dziwniejsze i bardziej zaskakujące niż fikcja. Kino Sarvestaniego to współcześnie jeden z najważniejszych obrazów w dokumentalistyce - zwłaszcza losu kobiet w skrajnie patriarchalnych kulturach. W tym kinie tętni puls współczesnej dokumentalistyki: zaangażowanej i, jak powiedziałem wcześniej, insiderskiej" – dodał Nowicki.

Laureat dziękując stwierdził, że nagroda należy się nie jemu a afgańskim kobietom. "To one były na tyle odważne, żeby podjąć ryzyko i ryzykować życie dla odrobiny wolności. Chciałbym się podzielić tą nagrodą z afgańskimi kobietami, bo są prawdziwymi bohaterkami" – powiedział.

Filmem zamknięcia Watch Docs były "Więzienne siostry" Sarvestaniego. Dokument stanowi ciąg dalszy "Za kratami nie nosimy burek", obrazu przedstawiającego jedno z najbardziej restrykcyjnych afgańskich więzień dla kobiet. Bohaterką filmu jest Sara, która wychodzi z więzienia na niemal pewną śmierć, która grozi jej - zgodnie z lokalnym prawem honoru - ze strony rodziny porzuconego męża.

Watch Docs odbędzie teraz objazd po Polsce - zawita do ponad 40 polskich miast m.in. Częstochowy, Słupska, Gorzowa Wielkopolskiego, Szczecina, Bielska-Białej i Mrągowa.

Organizatorami festiwalu są: Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Społeczny Instytut Filmowy oraz Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie.