Film Antoniego Krauzego miał trafić do kin 15 kwietnia, jednak kilka tygodni przed tą datą premiera została odwołana, mimo że na ulicach polskich miast były już widoczne plakaty zapowiadające obraz, który miał trafić do dystrybucji w 6 lat po katastrofie prezydenckiego tupolewa. 

"Ze względu na dobro filmu Antoniego Krauze pt. "Smoleńsk" zmuszeni jesteśmy przesunąć datę jego premiery. Z uwagi na trudności przy realizacji filmu i stopień technologicznego skomplikowania, dodatkowy czas jest niezbędny, by przedstawić widzom w pełni ukończone dzieło" - informował w połowie marca Maciej Pawlicki, producent filmu.

- Nieodpowiedzialni ludzie podjęli się czegoś, czego nie umieją zrobić - tłumaczył zaś "Super Expressowi" Antoni Krauze.

Przy okazji zmiany daty premiery pojawiły się komentarze sugerujące, że nie była to autonomiczna decyzja producentów, że ulegli oni naciskom politycznym. Według najpopularniejszej z tez, "Smoleńsk" miał widzieć Jarosław Kaczyński. O tym, że prezes PiS wyszedł w połowie pokazu, informował dziennikarz Szymon Jadczak, jednak informacja ta została potem zdementowana przez twórców filmu. 

Wicepremier Piotr Gliński wyrażał zaś nadzieję, że obraz spodoba się prezesowi PiS.  - Prezes Kaczyński będzie zadowolony z tego filmu, mam nadzieję - mówił w lutym w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Pytany, czy film "Smoleńsk" będzie należał do tej kategorii dzieł, którymi będzie się można chwalić na świecie, Piotr Gliński odpowiedział, że tak. - Zwłaszcza dlatego, że sprawa, której dotyczy, jest na świecie zapominana - wyjaśniał. Podkreślał, że poprzednie władze kraju zrobiły wiele, o by sprawa katastrofy smoleńskiej została zapomniana. - Jest to największa polska tragedia narodowa, jak powiedział Donald Tusk, od czasów II wojny światowej - dorzucił.

Dziś (2 sierpnia) dystrybutor "Smoleńska", firma Kino Świat poinformowała, że obraz Krauzego wkroczy do kin 9 września.

Fabuła już znana, a prawda bardziej złożona

Jak donosi dystrybutor, fabuła filmu tylko w części skupia się na katastrofie smoleńskiej:
10 kwietnia 2010 roku rządowy samolot Tupolew 154 z Prezydentem RP Lechem Kaczyńskim i towarzyszącymi mu 95 osobami – członkami oficjalnej delegacji zmierzającej do Katynia – ulega katastrofie w Smoleńsku. Wszyscy pasażerowie giną na miejscu. Tragedia wywołuje ogromne poruszenie w Polsce i na świecie. Nina (Beata Fido) – dziennikarka pracująca dla dużej, komercyjnej stacji telewizyjnej – próbuje dowiedzieć się, jakie były powody katastrofy. Tropy prowadzą między innymi do dramatycznej wyprawy Lecha Kaczyńskiego do ogarniętej wojną Gruzji, której celem było powstrzymanie inwazji wojsk rosyjskich na Tbilisi w sierpniu 2008 roku. Z każdą kolejną godziną dziennikarskiego śledztwa Nina przekonuje się, że prawda jest o wiele bardziej złożona, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać…

Obywatelski obowiązek twórców

- Tragedia smoleńska stała się najważniejszym wydarzeniem w III RP, najtragiczniejszą chwilą w polskiej historii od czasu II wojny światowej.  Stała się wydarzeniem, które wpływa na los dzisiejszej Polski i życie Polaków w sposób niebywale silny. Które nas podzieliło bardzo głęboko. Dlatego próba zmierzenia się z tym tematem jest nie tylko wielkim wyzwaniem, ale i obywatelskim obowiązkiem twórcy - powiedział o filmie reżyser Andrzej Krauze, którego widz znać może także z takich obrazów, jak "Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł", "Palec Boży", czy "Akwarium".

Autorami scenariusza do filmu obok Antoniego KrauzeTomasz Łysiak, Marcin Wolski i Maciej Pawlicki.

Bez względu na polityczne komentarze wokół filmu, chwalony jest dobór obsady aktorskiej. W roli Lecha Kaczyńskiego pojawi się Lech Łotocki ("Bogowie", "Sęp", "Poznań 56", "Akcja pod Arsenałem", "Kamienie na szaniec"), jako Marię Kaczyńską zobaczymy Ewę Dałkowską ("Body/ciało", "Sąsiady", "Przedwiośnie").

W filmie zagrają też Jerzy Zelnik, Beata Fido, Redbad Klynstra, Wojciech Żołądkowicz, Andrzej Mastalerz, Aldona Struzik, Halina Łabonarska, Dominika Figurska, Maciej Półtorak, Marek Bukowski, Katarzyna Łaniewska, Maria Gładkowska, Piotr Bajor oraz Michał Chorosiński.