Rozczarowaniu producentów w 1995 roku nie ma się co dziwić. Budżet filmu wynosił około 25 milionów dolarów, a wpływy ze sprzedaży biletów do kin wyniosły trochę ponad 28 milionów. To mało, bo przecież, kiedy film jest sukcesem kasowym, jego budżet jest zwielokrotniany przez wpływy – w przypadku jednego z najbardziej kasowych filmów wszech czasów – "Titanica" była to przebitka ponad trzykrotna… Na liście kasowych przebojów wszech czasów "Skazani na Shawshank" znajdują się na … 2552 pozycji. I wciąż spadają.

Film miał przychylne, ale nie czołobitne recenzje. Krytycy zwracali uwagę na afirmację życia, ciepło bijące od historii i wspaniałe kreacje aktorskie. Można było jednak zrozumieć, że to obraz zrobiony po bożemu, pod linijkę, dopięty na ostatni guzik, ale do historii kina kompletnie nic nie wnoszący. W 1994 roku było to akurat niezwykle ważne stwierdzenie, bo właśnie wtedy obcowaliśmy z takimi dziełami jak z jednej strony "Forrest Gump" i "Cztery wesela i pogrzeb", a z drugiej "Urodzeni mordercy" i "Pulp Fiction". Wielu obserwatorów kina wskazuje dodatkowo, że to nie jedyny godny uwagi obraz, który umknął uwadze widzów w natłoku filmów świetnych lub/i historycznie ważnych. "Skazani na Shawshank" pechowo trafili na jeden z najlepszych roczników w historii kina, a na pewno najlepszy w ciągu ostatnich 50 lat. Paradoks chce, że o wielu kasowych hitach z tamtego czasu, jak "Święty Mikołaj", "Flinstonowie" czy "Głupi i głupszy" wolelibyśmy dziś zapomnieć…

Obrazowi nie powiodło się również na Oscarach – nominowany w siedmiu kategoriach, nie dostał statuetki w ani jednej. O tym, że po latach nie pamiętamy nawet wszystkich z listy zwycięzców, a co dopiero mówić o nominowanych, nie trzeba nikomu dodawać.

Życie po życiu zaczęło się dzięki wypożyczalniom filmów na VHS i DVD i dzięki internetowi. Film był rozchwytywany przez swą uniwersalność. Starszych nie denerwował awangardowością, jak wspominane tu dzieła Quentina Tarantino czy Oliviera Stone’a. Nie był obrazem tylko dla danej grupy: dla dzieci, dla kobiet, dla mężczyzn. Pominąwszy najmłodsze roczniki, dla których nieco szokujące mogły być niektóre sceny sugerujące wykorzystywanie seksualne i homoseksualne gwałty na więźniach – obraz był dla każdego. A to, co było dla części nastawionych na nowe trendy recenzentów było wadą – czyli realizacja go "po bożemu", z zadbaniem o każdy szczegół – okazało się wielką zaletą. A wieść o filmie rozchodziła się szybko – początkowo pocztą pantoflową. Później, gdy internet stawał się coraz popularniejszym ustrojstwem, ludzie szukali rekomendacji na stronach, które były bazą danych – taką społeczną filmową wszechnicą. Za granicą prym wiódł IMDB (Internet Movie Database), w Polsce Stopklatka, która po 2000 roku została wyprzedzona przez Filmweb. Kinomani amatorzy i ci, którzy cały swój czas poświęcali na oglądanie filmów, oceniali filmy w skali 1-10. I wszędzie, ale to w każdym możliwym rankingu, "Skazani na Shawshank" wygrywali. W przypadku IMDB obraz z Timem Robbinsem oraz Morganem Freemanem jest jednym z trzech, z oceną powyżej "9". Pozostałe dwa to dwie pierwsze części "Ojca Chrzestnego". Co ciekawe, reżyser filmu, czyli Frank Darabont ma nas swoim koncie jeszcze jeden bardzo wysoko oceniany przez widzów obraz, czyli "Zieloną milę".

Opowiadanie, na bazie którego stworzono scenariusz, zostało wydane w 1982 roku, jako jedno z czterech, wchodzące w skład zbioru "Cztery pory roku". Jego autorem jest Stephen King, autor literatury grozy, mistrz tworzenia nastroju. Ponoć gdy zbiór trafił do sklepów, opowiadanie o ucieczce w więzienia "Rita Hayworth and Shawshank Redemption" przez miłośników mistrza zostało odebrane raczej chłodno, jako nieprzystające do tego, czym na co dzień raczył czytelników.
Jednak przekorny z charakteru reżyser filmu - Frank Darabont, widział w opowiadaniu spory potencjał. Być może do przeniesienia na obraz tej historii namówił go sam King, z którym Darabant od lat się przyjaźnił.

Problemem była obsada. W roli bankiera Andy Dufresne miał zagrać jeden z na ów czas najpopularniejszych (i przy okazji kochanych przez kobiety) aktorów. Zgłaszano się więc do Kevina Costnera, Toma Hanksa oraz Brada Pitta. Cóż, jak wspominaliśmy, w tamtym czasie dużo kręcono, a filmy takie jak "Wodny świat", "Forrest Gump" czy "Wywiad z wampirem" do dziś kojarzone są przez pryzmat grających w nich główne role.

Również Morgan Freeman, jako odsiadujący wyrok Ellis Boyd "Red" Reading, czyli morderca i narrator w jednym - nie był oczywistym wyborem. Proszę zamknąć oczy i wyobrazić sobie, jak w tej roli odnalazłby się Clint Eastwood, Paul Newman, Robert Redford czy Harrisom Ford. Zgodnie bowiem z opowiadaniem Red miał być Irlandczykiem w średnim wieku, który mimo upływu lat nie stracił rudego kolor włosów na rzecz siwizny. Ależ czy Morgan Freeman nie wygląda jak typowy mieszkaniec Dublina?

Na miejsce kręcenia filmu wybrano Ohio State Reformatory, nieczynne już więzienie, które jest bardzo popularne wśród filmowców. Tu kręcił nie tylko Darabont, kadry z tego miejsca trafiły do takich obrazów akcji jak "Air Force One" czy "Tango i Cash". Dla tych, dla których ważne są detale – obok Ohio State Reformatory – w odległości 270 metrów - jest rzeczka (możecie to zobaczyć na mapie - na lewo od więzienia jest rzeczka, tam gdzie widoczna linia zieleni). Nieprawdą jest natomiast informacja o składzie gleby, która nie zawiera aż tylu ciekawych minerałów, jakby to sugerował film.

W Ohio wciąż rośnie też słynny dąb, a pod nim istnieje słynny mur, w którym czekał pozostawiony przez Dufresne list. Jeśli pojedziecie do Ohio możecie wziąć udział w wycieczce, podczas której wszystkie ważne miejsca dla filmu zostaną pokazane. Jej nazwa "The Shawshsank Redemption Trail" brzmi bardziej niż zachęcająco.

By zobaczyć cudowną plażę, która miała być umiejscowiona w Meksyku, na której widzą się pod koniec filmu główni bohaterowie musicie się udać nie do Meksyku właśnie, a na wyspę Saint-Croix, wchodzącą w skład amerykańskich Wysp Dziewiczych. A w zasadzie to lepiej tam nie jechać, bo nie dość, że to droga wycieczka, to jeszcze plaża jest rezerwatem rzadkich żółwi…

Na koniec informacja dla odsiadujących kary w polskich (i nie tylko) więzieniach. Plakaty gwiazd użyte w filmie bez problemu kupicie w internecie. Kosztują około 10 dolarów plus koszty wysyłki. Miłej pracy młoteczkiem.