– ...długie toto, jak Don Kichot przynajmniej, chude toto, gęba pociągła i mizerna, nos orli niestety, uszy odstające, a do tego od dołu takie długie nogi, a od góry takie długie ręce. Czerwony Kapturek mógłby omdleć – mówił o sobie Jan Kobuszewski w "Sztandarze Młodych" w 1978 roku. Pamiętny z kabaretu "Dudek", ról w kultowych komediach Barei ("Poszukiwany poszukiwana", "Nie ma róży baz ognia" czy "Brunet wieczorową porą") oraz słynnych serialach (takich, jak "40-latek" , "Alternatywy 4" i "Zmiennicy"), artysta niedawno, po 60 latach kariery postanowił przejść na emeryturę. Z publicznością pożegnał się przedstawieniem w Teatrze Kwadrat. Głównie z powodów zdrowotnych. – Aktor mógłby grać dużo lepiej, ale ciało odmawia posłuszeństwa. Oddech nie ten, sprawność nie taka – mówił pan Jan magazynowi "Świat i Ludzie".

Sam chory, znakomity aktor opiekuję się też ukochaną żoną Hanną Zembrzuską, której stan ostatnio bardzo się pogorszył. – Na początku roku pani Hanna trafiła do szpitala – opisuje se.pl.Cały czas wymaga stałej opieki. Kobuszewskim pomaga ich córka Maryna, ale sama przecież ma dwójkę dzieci i nie może non stop być przy rodzicach. Opieka, leki, rehabilitacja – wszystko wymaga nakładów finansowych. Kobuszewski jest zbyt skromnym i dumnym człowiekiem, prosić o pomoc nie będzie.

Jan Kobuszewski otrzymuje bowiem emeryturę w wysokości nieco ponad 2 tys. zł. Specjalnych świadczeń, jakie dostają artyści, mu nie przyznano. Ministerstwo uznało, że nie dość dobrze przysłużył się kulturze?