Ekranizacja bestsellerowej powieści Dominika Dána o perypetiach detektywa Richarda Krauza stała się u naszych sąsiadów kinowym przebojem. W weekend otwarcia "Czerwonego Kapitana" obejrzało 36 328 widzów. Gdy doda się do tego kinomanów, którzy poszli na seanse przedpremierowe – liczba ta wzrasta do 38 184 osób. W kraju liczącym niespełna 5,4 milina mieszkańców to znakomity wynik – podaje portal Wirtualna Polska.

Przypadki Krauza cieszą się Czechach i na Słowacji ogromną popularnością – do tej pory ukazało się już 18 powieści o detektywie z wydziału zabójstw, którego oficerowie nie strzelają może tak często jak w amerykańskich filmach, za to równie dużo klną i znacznie więcej żartują. Autor serii Dominik Dán policyjną robotę zna od podszewki – od 25 lat jest czynnym detektywem wydziału kryminalnego słowackiej policji i konsultantem ds. kryminalnych ministra spraw wewnętrznych. Nie pozwala się fotografować, nie udziela wywiadów, a pisze po godzinach.

Akcję (wydanego również w Polsce) "Czerwonego Kapitana" umieścił tuż po aksamitnej rewolucji, gdy rozpadała się Czechosłowacja. W 1992 roku ambitny porucznik Richard Krauz (w tej roli Maciej Stuhr) odgrzebuje (dosłownie) stare polityczne morderstwo z lat osiemdziesiątych... Detektyw prowadzi śledztwo w sprawie przypadkowo odkrytego podczas przebudowy starego cmentarza szkieletu (kości noszą ślady tortur, a w czaszkę nieboszczyka wbito gwoźdź). I odkrywa kolejne powiązania byłej czechosłowackiej SB z nową policją i niektórymi dostojnikami Kościoła.

Maciejowi Stuhrowi na ekranie partnerują Oldřich Kaiser, Marián Geišberg i Martin Finger. Autorem zdjęć jest Kacper Fertacz ("Ostatnia rodzina", "Hardkor Disko", "Deep Love"). Polska premiera "Czerwonego Kapitana" planowana jest na lato 2016 roku.