- "Variety" zdegradowało Terry'ego Gilliama ze zmarłego, do "to była tylko powierzchowna rana" - napisał jeden z sympatyków na Twitterze. - Terry Gilliam nie jest - POWTARZAM, NIE JEST - martwą papugą - skomentował inny. - Nie dołączył też do krwawiącego wiecznego chóru. 

- Przykro, że Terry Giliam został zmiażdżony przez wielką stopę - czytamy w innym wpisie. Pojawiły się też głosy oburzenia. - Jak śmiesz "zabijać" Terry'ego Gilliama ty osobo z internetu - pisała fanka. - Twoja matka była chomikiem, a ojciec zalatywał bzem.

Terry Gilliam żyje i ma się dobrze, bawiąc na festiwalu w Wenecji.