Jeszcze kilka miesięcy temu odtwórca głównej roli Jamie Dornan zapewniał, że nie pokaże się nago na ekranie. Nie całkiem... – Mieliśmy zapisane w kontrakcie, że widzowie nie zobaczą mojego penisa – powiedział Dornan w rozmowie z gazetą "Observer". – Chcemy trafić do publiczności, ale nie chcemy jej zgorszyć. "Pięćdziesiąt twarzy Greya" nie będzie tanie, brzydkie, dosłowne. Będziemy bardziej polegać na wyobraźni widzów – mówił, ale dodawał: – Mogę powiedzieć jedno: w filmie nie brakuje "momentów".

Dziś już wiadomo, że na ekranie sceny seksu trwać będą w sumie 11 minut, a według serwisu Mr. Skin ma ich być nawet 20 (czyli będą stanowiły 1/5 całości). Oznacza to, że "Pięćdziesiąt twarzy Greya" będzie najodważniejszym filmem dekady w szerokiej dystrybucji.

Tak całkiem pikantnie być jednak nie może, bowiem stojąca na straży porządku w amerykańskim kinie organizacja Motion Picture Association of America (MPAA) nie dała filmowi Sam Taylor-Johnson najwyższej kategorii wiekowej (co byłoby równoznaczne z jego klęską w box office), a kategorię R, czyli możliwość oglądania osobom poniżej 17 roku życia, lecz tylko w towarzystwie osób starszych.

"Pięćdziesiąt twarzy Greya" to adaptacja bestsellerowej, erotycznej powieści E.L. James – opowieści o związku pomiędzy absolwentką uniwersytetu, Anastasią (Dakota Johnson), a biznesmenem Christianem Greyem (Jamie Dornan). W filmowej wersji obok duetu Johnson – Dornan zagrali również Rita Ora, Jennifer Ehle, Luke Grimes, Victor Rasuk, Eloise Mumford, Max Martini oraz Callum Keith Rennie.

Pierwszy pokaz adaptacji powieści E.L. James odbędzie się już dziś, 11 lutego na Festiwalu Filmowym w Berlinie. Do polskich kin "Pięćdziesiąt twarzy Greya" wejdzie 13 lutego 2015 roku. Jeszcze przed premierą ogłoszono, że kolejne odsłony literackiej trylogii – czyli "Ciemniejsza strona Greya" i "Nowe oblicze Greya" – także trafią na ekran.