– Zaczął się film, po jakichś 15 minutach (nota bene, nawet jeszcze nie doszliśmy do wątku lesbijskiego) jeden z widzów wstał i wyszedł, zapewne po to, by zostawić granat dymny na klatce schodowej – mówi Bartosz Żurawiecki, krytyk filmowy, współorganizator projekcji w Stopklatce. – Kilkanaście sekund później drugi z widzów rzucił jakiś iskrzący przedmiot na podłogę i krzycząc "Bomba!" sam rzucił się do drzwi. Powstała panika, ludzie zaczęli biec do wyjścia, całe szczęście, że nikt nie został ranny – dodaje.

Na pytanie, kto stoi za incydentem, Żurawiecki odpowiedział: – Zrobiła to jedna z prawicowych bojówek – chyba nawet już się tym chwali w Internecie. Zdarzyły się dotąd tego typu akcje na spotkaniach, wykładach, dyskusjach, ale zastraszanie ludzi, którzy przyszli obejrzeć film to jednak novum w krajobrazie polskich paranoi. Mam nadzieję, że policja podejmie zdecydowane działania i wykryje sprawców (co nie powinno być nazbyt trudne), a my wszyscy wyciągniemy wnioski, do czego prowadzi tzw. mowa nienawiści nakręcana przez polską prawicę.

Krótko po ataku oświadczenie wystosowała Kampania Przeciw Homofobii. – Zdarzenie to jest jednym z wielu incydentów motywowanych nienawiścią w ostatnim roku. Kampania Przeciw Homofobii wyraża głębokie zaniepokojenie obserwowaną eskalacją przemocy i wzrastającą liczbą incydentów o charakterze ksenofobicznym i homofobicznym. Brak poważnego traktowania tego rodzaju przestępstw przez aparat władzy powoduje poczucie bezkarności wśród sprawców oraz poczucie zastraszenia i bezsilności w społeczeństwie. Bagatelizowanie tego typu sytuacji prowadzi do realnego zagrożenia życia osób należących do mniejszości społecznych, których ochrona jest obowiązkiem służb porządkowych – czytamy w oświadczeniu "w sprawie homofobicznego ataku w siedzibie Krytyki Politycznej".

Czytaj więcej w serwisie Stopklatka.pl >>>