– Dziś komedie są inne, to kino się zmieniło – tłumaczy Bill Murray. Kiedyś kręciliśmy komedie dla zabawy. Jeśli były fajne i śmieszne, po prostu je robiliśmy. Nie było jakiejś presji, kwestii życia lub śmierci. Przychodziłem na plan, ludzie z ekipy pytali: "Co masz?", a ja odpowiadałem: "Włączcie dwie kamery i jedziemy". Czuję, że dziś nadal mógłbym dać coś od siebie, ale nie bardzo mam gdzie. Myślę sobie, że jeśli znów będę miał potrzebę zagrania w naprawdę zabawnym filmie, sam go napiszę i nakręcę.

Bill Murray wystąpił ostatnio w obrazie "Hyde Park on Hudson", który w polskich kinach zagości 1 lutego.