Daniel Craig, który po raz trzeci wcielił się w postać agenta Jej Królewskiej Mości, stał się idealnym współczesnym odtwórca tej roli, choć początkowo budził mieszane odczucia ortodoksyjnych miłośników Bonda. Jego pozycję wzmocnił najnowszy film, który w październiku trafił na duży ekran, a sprzedaż biletów przyniosła dotychczas ponad 918 milionów dolarów zysków.

Teraz jednak brytyjski aktor stawić musi czoła dość nieoczekiwanemu wyzwaniu. Na Oficjalnym Komediowym Kanale na YouTube pojawiła się bowiem świąteczna konkurencja, która również bije rekordy oglądalności w internecie.

"Snowfall" to dla odmiany raczej niskobudżetowa produkcja, w której na bazie zwiastuna "Skyfall" stworzono ponad dwuminutowy filmik. Ubranego w nienagannie skrojone garnitury i smokingi Craiga zastąpił w znanych z oryginału scenach brzuchaty aktor z długą siwą brodą, w czerwono-biały stroju. Wyobraża on sobie, że jest super szpiegiem, który zamiast rewolweru używa cukrowej, zakrzywionej laski.

Ten krótkometrażowy pastisz otwiera znana z wszystkich dotychczasowych ekranizacji Bonda scena, w której na czarnym tle z białym kołem pośrodku pojawia się agent 007 i strzela z pistoletu w stronę kamery. Z jednym wyjątkiem, tym razem jest to Święty Mikołaj.

Zaraz po tym widzowie dowiadują się, że na tydzień przed Bożym Narodzeniem z twardego dysku komputera M., czyli granej przez Judi Dench szefowej brytyjskiego wywiadu MI6, ginie tajna lista. Zawiera ona nazwiska najsympatyczniejszych alei najbardziej niegrzecznych dzieci na świecie, która staje się łupem nieobliczalnego Raula Silvy (w tej roli występuje Javier Bardem).

W tej sytuacji, która grozi przedświątecznym chaosem, do akcji wkracza niezawodny h0-h0-7, który bez chwili namysłu porzuca Biegun Północny i rusza do walki z przestępcami w nieco cieplejszym klimacie. W pogodni za Silvą przemierza bowiem m.in. ulice Szanghaju oraz Stambułu, a także korzystając z latających sań (bez reniferów) ryzykuje życie, ścigając przeciwników efektownym rajdem po dachach starych tureckich kamienic.

Nie omieszka też podrywać przy barze urzekająco pięknej Severine, zmysłowo zagranej przez Francuzkę Berenice Marlohe. Odpowiadając bezceremonialnie na jej pytanie kim jest rzuca: "Claus, Santa Claus".

Jednak prawdziwą perełką jest scena, w której staje oko w oko z demonicznym Bardemem, czyli Silvą, który w odniesieniu do szefowej wywiadu M. mówi: "Mama była bardzo niegrzeczna".

– Nie była taka złą mamusią. Ona opróżniała worek Świętego Mikołaja pod choinką. Często mnie odwiedzała na Biegunie Północnym i zawsze śpiewała ulubione kolędy – odpowiada ze śmiertelną powagą odważny agent h0-h0-7.