Carter wystąpiła już w wielu dziełach swojego ukochanego, m.in. "Alicja w krainie czarów" i "Sweeney Todd – demoniczny golibroda z Fleet Street". Przed rozpoczęciem prac nad "Mrocznymi cieniami" Burton poinformował ją, że w głównej roli obsadzi inną aktorkę. – Przed castingiem Tim powiedział: "Chyba powinniśmy zrobić sobie przerwę, bo ty grasz dla innych reżyserów, a ja nigdy nie mam okazji popracować z innymi aktorkami –  opowiada Carter. – Odparłam: "W porządku, rozumiem. Nie ma problemu". Ale potem Dick Zanuck, niesamowity człowiek, 77-letni producent, chodząca legenda, przyszedł do mnie i spytał, czy czytałam scenariusz. Odpowiedziałam: "Tak, ale Tim nie chce mnie w tym filmie". Dick stwierdził: "Nie, nie. Ty jesteś Julią Hoffman, psychiatrą-alkoholiczką. Nie ma innej Julii".

Gwiazda dodała, że w najbliższym czasie nie zamierza rezygnować ze współpracy ze swoim partnerem. – Dla mnie to ma sensu – tłumaczy aktorka. – Mam z tym człowiekiem dzieci, więc po co miałabym jeździć na drugą stronę świata i pracować z kimś inny? Poza tym to Tim Burton. Geniusz. Nie powinno się go odrzucać tylko dlatego, że jest się jego kobietą. To byłoby niewłaściwe, perwersyjne i głupie.

Film "Mroczne cienie" zagości w polskich kinach już 18 maja.