Dzięki filmowi Książę Persji z impetem wskoczyłeś do kategorii bohaterów kina akcji. Dlaczego zdecydowałeś się na taki film w tym momencie swojej kariery?

Moje dotychczasowa droga nie była zbyt konsekwentna. Może jedyna rzecz jaka jest w niej konsekwentna to właśnie niekonsekwencja. Obojętnie, czy chodzi o niewesoły film o dwóch zakochanych w sobie pasterzach owiec z Wyoming, czy o epicki film akcji jak “Książę Persji”, wszystko sprowadza się do ludzi zaangażowanych w dany projekt, którzy ufają ci i wierzą, że dasz z siebie wszystko. A w końcu chodzi o to, żeby zadowolić widzów. Zrobiliśmy wielki, rozrywkowy film, który spodobał się ludziom.

Czy zanim otrzymałeś rolę Dastana, znałeś popularną serię gier wideo Książę Persji?

W dzieciństwie grałem w oryginalną wersję. Wróciłem do niej podczas kręcenia filmu. Były chwile, kiedy grałem w te grę i mówiłem: “A może spróbujemy to zrobić w filmie?”. Zapraszałem speców od numerów kaskaderskich do przyczepy, pokazywałem im scenę, oni decydowali, żeby to sfilmować – i nagle kończyło się tym, że przez dwie godziny wisiałem nad ziemią na jakichś linkach, pytając sam siebie: “Kurczę, po co ja o tym wspominałem?” Ale potem myślałem sobie: “To będzie naprawdę fajne. Będzie wyglądało nieziemsko i bedzie warte wysypki, której nabawię się od tej uprzęży.”

Jak pracowało się z reżyserem, Mike’em Newellem?

Mike Newell miał świetną wizję tego filmu. To Mike i Jerry Bruckheimer wyszli z pierwszym, fantastycznym pomysłem osadzenia fabuły w świecie rzeczywistym. Pomyślałem – jak zrobić świat rzeczywisty ze świata fantasy? Mike pokazał mi obraz z szóstego wieku, przedstawiający mieszkańca Persji, który leży na dywanie i śni – niemal ma halucynacje. Mike powiedział: “Chcę, żeby ten film wyglądał własnie tak. Chcę, żeby był osadzony w mentalności Persji z szóstego wieku, kiedy ludzie wierzyli, że fantasy staje się prawdą, że można odnaleźć sztylet, który potrafi cofnąć czas – i że to wszystko może się wydarzyć naprawdę, bo wtedy ludzie wierzyli w takie rzeczy.

W filmie jest sporo zapierających dech w piersiach scen kaskaderskich. Czy fizyczny aspekt tej roli był dużym wyzwaniem?

Na co dzień przywiązuję duża wagę do aktywności ruchowej, więc bardzo podobał mi się trening przed filmem i wszystkie kaskaderskie wyczyny. Kiedy dowiedziałem się, że moja postać będzie biegać po ścianach w grze wideo, od razu wiedziałem, że muszę nauczyć się parkouru. Miałem szczęście poznać Davida Belle’a, który wymyślił parkour i ćwiczyć pod jego okiem. Nauczył mnie jak bezpiecznie biegać po ścianach i skakać z dachu. To nie jest żadne oszustwo. Naprawdę to wszystko zrobiliśmy.

Jaki trening odbyłeś przed zdjęciami?

Zaczęliśmy kilka miesięcy wcześniej od normalnego treningu i ćwiczeń parkouru. Na początku pracowałem ze specjalistami od gimnastyki i akrobacji z Los Angeles i codziennie chodziłem do siłowni. Podczas pre-produkcji i w czasie prób w Londynie ćwiczenia układów scen kasaderskich i scen walki zaczęły być bardzo intensywne. Dla księcia Persji to był miesiąc w obozie przeżycia.


Bałeś się stopnia trudności scen kaskaderskich?

Chciałem zrobić wszystko. Po co kręcić taki film, jeśli w scenach kaskaderskich nie występuje się samemu? Trzeba przynajmniej spróbowac. Przyznaję, że w ostatecznej wersji filmu są ujęcia z dublerem, ale starałem się robić wszystko – nawet jeśli w końcu nie trafiło to do filmu. Na początku miałem skoczyć z wysokości ponad 11 metrów i bardzo się denerwowałem. Staliśmy na dachu budynku w Quarzazate – miałem podbiec i skoczyć. Pierwszy raz na planie założyłem uprząż do skoków. Z dachu patrzyłem w dół ze sto razy. Pamiętam, jak myślałem, że muszę zaufać tym wszystkim ludziom, że są najlepsi na świecie w swoim fachu. Zrobiłem sobie zdjęcie po skoku i nadal je mam. Może wykorzystam je jako wygaszacz ekranu.

Jaka jest twoja ulubiona scena w Księciu Persji?

Walka z Asoką. Asoka ściga mnie konno. Ma włócznię i galopuje w moją stronę. Ja biegnę, on jest coraz bliżej. W końcu wpadam do tunelu. Kiedy z niego wybiegam, wbiegam na ścianę i zrzucam go z konia. Bardzo sprytny i fajny sposób wykorzystania parkouru.

W filmie uwagę przykuwa scena wyścigu strusi. Jak radziłeś sobie ze strusiami?

To były dni zdjęciowe, kiedy najedliśmy się najwięcej strachu. To złośliwe ptaki. Są naprawdę niebezpieczne. Mogą zabić dziobem albo rozszarpać twarz pazurami. I są duże. Naprawdę bardzo duże i mogą człowieka rozdeptać. Jest taka scena, w której trafiam w sam środek wyścigu strusi. Biegnę, ile sił, a osiem strusi mnie ściga. Po pierwszym ujęciu pomyślałem sobie: “Uff. To musiało wyglądać naprawdę niebywale!” A ludzie z ekipy powiedzieli: “Zaczeliśmy kręcić – i zacząłeś biec. A strusie wypuściliśmy, jak już uciekłeś.”

Co cię przyciągnęło do kina akcji?

Zawsze lubiłem oglądać epickie filmy przygodowe i od dziecka marzyłem, że będę kimś takim jak Indiana Jones, albo Robin Hood w wykonaniu Errolla Flynna. To fajne postaci – i z dużym poczuciem humoru. Kiedy przeczytałem skrypt, poczułem, że Dastan to właśnie taki bohater: pełen ironii, swobodny, z dużym dystansem do samego siebie. I że od razu to widać w tej historii.

Czym lub kim inspirowałeś się podczas pracy nad rolą Dastana?

Wielkim natchnieniem był dla mnie Errol Flynn. Chciałem, żeby powstał podobny do jego obrazów awanturniczy film przygodowy z przymrużeniem oka. Zafascynowało mnie, że można mieć poczucie humoru, a jednocześnie być tak wiarygodnym. Ta równowaga zawsze była kluczowa. Eroll Flynn robił to cały czas. Dawał z siebie wszystko w chwilach, które tego wymagały ze względu na głębię fabuły, a zaraz potem dobrze się tym bawił. Miał na mnie ogromny wpływ.


Jak to się stało, że zostałeś obsadzony w roli Dastana?

Jerry Bruckheimer od początku mówił, że ta postać musi być prawdziwa, nie papierowa. Spotkałem się z Penny Rose, która projektowała kostiumy i razem pracowaliśmy nad stylem strojów Dastana. Każdy element garderoby opowiada inną historię, która niekoniecznie pojawia się w filmie, ale zawsze jest mi dobrze znane. Na początku filmu mam na sobie pewien płaszcz. Wystarczy przyjrzeć mu się bliżej, żeby zobaczyć, co się na nim znajduje. Doszliśmy do wniosku, że mogą to być włosy kobiet uwiedzionych przez Dastana.

Jak wspominasz kręcenie filmu na pustyni latem?

Było GORĄCO. Tak o nas dbano, żebyśmy się nie odwodnili, że to było aż śmieszne. Wyglądało to jak Super Bowl – ludzie z ekipy chodzili po planie i między ujęciami pryskali nam w usta napojami. Miałem na sobie kilka warstw ubrań i bardzo mi to pomogło, tak jak pomaga Berberom i wszystkim, którzy mieszkają w takim klimacie. To ironia - okazało się, że ja jeden byłem ubrany odpowiednio na pustynię. Wszyscy dookoła chodzili w krótkich spodniach i t-shirtach.

Podobało ci się Maroko?

Kocham Maroko. Kręciłem tam dwa filmy. Łącznie spędziłem tam cztery, czy pięć miesięcy, w kilku miejscach – Marakesz, Erfoud, Quarzazate… Marokańczycy są uprzejmi, hojni i pełni zycia. To piękna kultura z bogatą, niezwykłą historią.

Smakowały ci miejscowe potrawy?

Bez przerwy jadłem tajin. Uwielbiam tajin. Świetnie smakuje – właściwie nic innego nie jadłem. Dbałem o sylwetkę! Chcecie znać tajemnicę mojej formy? To dieta złożona z tajin.

Książę Persji to film o przeznaczeniu. Wierzysz w przeznaczenie?

Z wiekiem coraz bardziej. Kiedy byłem młodszy, nie doceniałem przeszłości tak bardzo jak teraz. Ze zdolności do analizowania minionych doświadczeń płynie wiara, że każdemu z nas coś jest przeznaczone. A czy mamy wpływ na przeznaczenie? Kto to może wiedzieć...


* Nominowany do Nagrody Akademii JAKE GYLLENHAAL otrzymał w roku 2006 nagrodę BAFTA (Brytyjskiej Akademii Sztuk Filmowych i Telewizyjnych) i National Board of Review za najlepszą rolę drugoplanową. Zasłużył także na nominacje do Oskara i SAG Awards za przejmujący porter Jacka Twista w w filmie “Tajemnica Brokeback Mountain” (reż. Ang Lee). Wystąpił także w filmach “Bracia”, “Transfer”, “Zodiak”, “Jarhead: Żołnierz piechoty morskiej”, “Dowód”, “Życiowe rozterki”, “Mila księżycowego światła”, “Pięknie i jeszcze piękniej”, “Donnie Darko” i “Dosięgnąć kosmosu”.

Jego najnowszy film w reżyserii Eda Zwicka “Love and Other Drugs”, gdzie wystąpi z Anne Hathaway, będzie miał premierę jesienią roku 2010. Gyllenhaal wystąpi także w będącym obecnie w produkcji filmie “Source Code”, który reżyseruje Duncan Jones (reżyser filmu “Moon”). Będzie to opowieść science fiction o żołnierzu, który budzi się w ciele człowieka, będącego świadkiem wybuchu bomby w pociąg. Gyllenhaal gra rolę zbuntowanego księcia Dastana w filmie “Książę Persji: Piaski Czasu”.