– Jest straszniejszy niż pierwsza część, drugi akt to prawie horror – powiedział odtwórca głównej roli Dylan O'Brien podczas nowojorskiej premiery filmu. Grany przez niego bohater, Thomas, przewodzi grupie młodych chłopców, którym w poprzedniej części udało się uciec z tajemniczego labiryntu.

"Więzień Labiryntu", pierwsza część skierowanej do młodej widowni serii, opartej na trylogii Jamesa Dashnera, zarobiła na świecie 340 milionów dolarów. W sequelu, który w piątek trafi na ekrany kin, chłopcy muszą zmierzyć się z nowymi niebezpieczeństwami. Tym razem akcja rozgrywać się będzie na nieprzyjaznej, skażonej pustyni, którą zamieszkują agresywne, przypominające zombie stwory. Gigantyczne, robotyczne pająki z poprzedniej części są niczym w porównaniu z nowymi przeciwnikami, którzy czynią film "bardziej mrocznym i straszniejszym niż się spodziewaliśmy".

Reżyser Wes Ball powiedział, że najnowszy "Więzień Labiryntu" to nadal film przygodowy, ale "niektóre sekwencje są na granicy horroru". Stwierdził, że tworząc film nie kierował się ograniczeniami wiekowymi publiczności: "nie myślałem o tym, jak o filmie skierowanym do młodej widowni, po prostu zrobiłem film, w którym występują młodzi ludzie". "Próby ognia" początkowo znalazły się w kategorii dla widzów dorosłych.

W drugiej części pojawiają się znani z pierwszej odsłony – Dylan O'Brien, Kaya Scodelario, Thomas Brodie-Sangster i Patricia Clarkson. Jedną z nowych twarzy serii jest Rosa Salazar, która wcieli się rolę Brendy. Scenariusz napisał T.S. Nowlin, a reżyserią zajął się Wes Ball.

"Więzień labiryntu: Próby ognia" ma zadanie dosyć łatwe, bo płynie zarówno na popularności poprzedniej części filmu, jak i na modzie na takie kino jak "Igrzyska śmierci" – pisze Urszula Lipińska w Wirtualnej Polsce. – Wizja świata przyszłości (lub raczej zagrożenie przyszłości świata) nie sięga tutaj rozbudowanych filozoficznie przemyśleń, sprowadzając się do spektakularnego widowiska. Idzie o ładne sceny, ładnych bohaterów i opowieść o wybrańcu, który odmieni losy ludzkości. Czyli o utopię dla nastolatków – zgodną z pewnym schematem i nie roszczącą sobie poważniejszych ambicji.