"Listy do M." wyreżyserował Słoweniec Mitja Okorn. Ta komedia romantyczna opowiada historię pięciu mężczyzn i pięciu kobiet, którzy podczas jednego dnia przekonają się o sile miłości i sile świąt.

"Długo nie miałem świadomości, że realizujemy tak naprawdę pierwszy polski film o Świętach Bożego Narodzenia. Oczywiście to nie jest film wyłącznie o świętach, a o samotności, stracie i miłości" – mówi Mitja Okorn. "Ponieważ z powodu pracy nad filmem przeżywałem Gwiazdkę przez 2 lata bez przerwy, przyznaję, że w tym roku od świąt najchętniej bym odpoczął... Ale przynajmniej znam już wszystkie polskie kolędy i obyczaje. Fajnie by było, gdyby >>Listy do M.<< można było oglądać od teraz co roku w święta i być może dzięki nam Kevin nie będzie już nigdy sam w domu..." – powiedział Okorn, który także uczestniczył w pracach scenariuszowych.

Pierwszą wersję scenariusza Okorn otrzymał 2 lata temu, i jak twierdzi, spośród wszystkich scenariuszy, które czytał w tamtym czasie, ten miał w sobie potencjał, by stać się dobrym scenariuszem, a później dobrym filmem. "Spisałem wszystkie swoje pomysły i zaprezentowałem je mojej producentce Izie Łopuch. Iza nie tylko je zaakceptowała, ale także zgodziła się zatrudnić mojego przyjaciela i utalentowanego scenarzystę ze Stanów – Sama Akinę, z którym napisaliśmy zupełnie nową wersję scenariusza. Ponieważ rozumiemy się z Samem bez słów, przezabawne było to, iż po przeczytaniu miał on dokładnie te same pomysły na zmiany i poprawki" – mówi.


"Listy do M." to nie tylko komedia do śmiechu. Jak twierdzi reżyser, widzowie nieraz wzruszą się oglądając ten film. "Bardzo chciałem, by cały film stał się bardziej realistyczny, chwilami smutny, ale na pewno nostalgiczny. Uważam, że dobra komedia nie istnieje bez smutnego wprowadzenia. Szczęście rodzi się ze smutku, samotności. Dużo czasu poświęciliśmy humorowi jednocześnie pozbywając się typowych dosadnych żartów. Jako wisienkę na torcie dodaliśmy trochę >>hollywoodzkiego<< kolorytu. Po trzech miesiącach powstała ostateczna wersja scenariusza" – mówi Okorn.

W obsadzie filmu znaleźli się m.in.: Maciej Stuhr, Roma Gąsiorowska, Tomasz Karolak, Katarzyna Zielińska, Wojciech Malajkat, Agnieszka Wagner, Agnieszka Dygant, Katarzyna Bujakiewicz i Piotr Adamczyk.

"Scenariusz >>Listów do M.<< wyróżniał się spośród tych, które dostawałem. Dawał szansę na zgrabne opowiedzenie tej historii. Przygotowując się do roli, postanowiłem skupić się tylko na tym, aby ludzie uwierzyli w to, że tych dwoje mogło się spotkać i coś do siebie poczuć. Tylko tyle i aż tyle" – mówi Maciej Stuhr. "Ten film jest bardzo skutecznie zrobiony. Pomijając już nawet scenariusz i aktorstwo, >>Listy do M.<< są dobrze zrealizowane pod względem technicznym. W odpowiednich miejscach są zbliżenia, w odpowiednim czasie wchodzi muzyka. Można zarzucić nam, że ten film nie jest odkrywczy, ale z drugiej strony, wydaje mi się, że w Polsce rzadko udaje się zrobić kino gatunkowe. Zrealizowanie takiego filmu świadczy o profesjonalizmie, którym Mitja się wykazał" - dodaje.

"Listy do M." w kinach od 10 listopada.