Ratunku! Miś! Miś Yogi!
Jeżeli liczycie na dobrą zabawę w towarzystwie sympatycznego miśka pasibrzucha, to się rozczarujecie. Kinowa wersja "Misia Yogiego" nie dość, że wypada blado w porównaniu z pierwowzorem, to jeszcze przypomina naiwne kino familijne, które traktuje najmłodszego widza jak kompletnego idiotę.
- "Miś Yogi" nigdy się nie (z)nudzi
- Dobre wieści dla dzieciaków: Miś Yogi powróci!
- Miś Yogi ratuje Jellystone na DVD
-
Proszę państwa, oto miś. Miś Yogi!
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Perypetie Yogiego (Adam Ferency) i jego bardziej rozsądnego przyjaciela Boo Boo (Zbigniew Zamachowski) wydają się mocno naciągane, ich wygłupy nie śmieszą, a irytują, zaś problem, z którym muszą się zmierzyć, jest co najmniej niedorzeczny. Otóż słynny park Jellystone, w którym mieszka misio, ma zostać zamknięty przez skorumpowanego burmistrza Browna, bo... nie przynosi zysków. Dlatego Yogi i da popis jazdy na nartach wodnych, i pokręci futrzaną pupą w rytm dyskotekowego bitu. Niestety jego sztuczki ani nie pomogą, ani nie rozśmieszą widzów. Po upływie zaledwie kilku minut filmu nie da się oglądać.
MIŚ YOGI | USA 2011 | reżyseria: Eric Brevig | dystrybucja: Galapagos





















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!