Patrick Wilson gra niejakiego Dona, zahukanego sprzedawcę mebli, którego żona trzyma pod pantoflem, reglamentując mu nawet comiesięczne kwadranse małżeńskich zbliżeń. Mona – w tej roli kontynuująca złą passę Katherine Heigl – to psychotyczna pani domu z manią kontrolowania każdego aspektu życia bliskich. Kiedy Don nawiązuje romans z młodą intrygantką chcącą naciągnąć go na pieniądze, bałagan będzie musiała posprzątać żona idealna. Z tym że odkryje w sobie smykałkę do mordu, co pozwoli jej się nareszcie wyluzować. Jest jak kobieca wersja Dextera Morgana. Ale kłopoty na tym się bynajmniej nie kończą.

Potencjał komediowy został zaprzepaszczony, nie ma tutaj kogo polubić, żarty są z najniższej półki, a całość unurzano w kliszach tak wyświechtanych, że już od pierwszych minut można spokojnie domyślić się, z czym się ma do czynienia, kto co powie i co zrobi?

Nie ma jak w piekle | reżyseria: Anthony Burns | dystrybucja: Imperial Cinepix