Najważniejszy w "Popiełuszce" był Wałęsa
W relacjach z pokazu "Popiełuszki" na festiwalu filmowym w Rzymie włoska prasa podkreśla, że jego najważniejszym bohaterem był Lech Wałęsa. I choć losy kapelana Solidarności wzruszyły publiczność do łez, prasa w ocenach jest bardziej powściągliwa. Wprost nazywa obraz "hagiografią bez specjalnej wartości artystycznej".
- Wałęsa: Być może będę kandydował
- Beatyfikacja ks. Popiełuszki w czerwcu
- Afera wokół filmu o księdzu Popiełuszce
- "Brotherhood" zwycięzcą festiwalu w Rzymie
- Wałęsa: Nie chciałem filmu o Popiełuszce
- Popiełuszko z Wałęsą pojadą do Włoch
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Corriere della Sera" zauważa, że po "Katyniu" Wajdy, w opowieści Wieczyńskiego o polskim męczenniku, jak nazywa kapelana Solidarności, polska kinematografia podejmuje temat "wciąż świeżej polskiej rany", którą była jego śmierć.
Dziennik zwrócił też uwagę na imponujące dane liczbowe dotyczące twórców i widzów. Obraz widziało 1,3 miliona Polaków, zaś aż dwa lata zbierano relacje świadków. W zdjęciach udział wzięło 7 tysięcy statystów; prawdziwych, nie "cyfrowych" - podkreśla dziennik.
Gazeta przytaczyła też słowa Lecha Wałęsy: "Kościół pomógł nam przetrwać, bez niego Polska zniknęłaby z mapy".
Wałęsa: Nie chciałem filmu o Popiełuszce! >>>
Ten wątek kontynuuje w swej relacji "La Repubblica", kładąc między innymi nacisk na to, że były polski prezydent powiedział jednocześnie włoskim dziennikarzom, że kiedy sytuacja w Polsce znormalizowała się, a naród odzyskał swój głos, słuszne byłoby, aby Kościół zrobił krok wstecz.
Rzymska gazeta pisze, że film Rafała Wieczyńskiego to "przejmujący pomnik łagodnego i niezmordowanego kapłana, którego przeznaczenie uczyniło heroicznym patriotą walczącym o wolność". Według autora recenzji film opowiada o Popiełuszce jako o "wcieleniu Chrystusa", a ponadto został "dyskretnie pobłogosławiony przez Watykan".
"La Repubblica" ocenia, że jest to "dzieło walczące", w którym łatwo można zrozumieć "ogromną zdolność wzruszania ludzi i świadków tamtych czasów. Ale, jak niemal zawsze zdarza się w takich przypadkach, nie wyróżnia się specjalną jakością artystyczną. To hagiografia".

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!