Upiór z opery teraz straszy w Nowym Jorku
Każdy wiedźmin potwierdzi, że niektóre potwory są trudne do zabicia. Podobnie Upiór z opery nie umiera nigdy. Andrew Lloyd Webber ukończył musical "Love Never Dies", który jest kontynuacją losów zamaskowanego geniusza muzyki znanego ze sztuki "Upiór w operze". Autor jest bardzo zadowolony ze swojego dzieła!
- Zobacz pierwsze pięć minut nowej "Sławy"
- Hugh Hefner chce musicalu o swoim życiu
- 50 Cent zagra Hyde'a, żądną krwi maszkarę
- Najmocniejszy akcent wrocławskiego Dialogu
- Polak w słynnej londyńskiej galerii
- Gwiazdy uczczą legendę afrobeatu musicalem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Podobnie jak wielu mieszkańców Europy, Upiór po niezbyt udanym życiu postanowił wyemigrować. Nowy musical opisuje jego losy po dziesięciu latach, kiedy to opuścił swoją norę pod operą paryską i nawiedza podziemia Nowego Jorku (konkretnie pod Coney Island). Podobnie jak miłość, pewne przyzwyczajenia nie umierają.
"Love Never Dies" nie jest sequelem w klasycznym tego słowa znaczeniu. Widz, który nie miał styczności z "Upiorem w Operze" może pójść na spektakl i nie będzie miał problemów ze zrozumieniem treści. Twórca jest bardzo dumny z obu musicali. „Mogę teraz wycofać się w cień i z radością podziwiać swoją pracę” - stwierdził.
Musical będzie na deskach londyńskiego teatru Adelphi w marcu przyszłego doku. Od listopada sztuka ruszy do Nowego Jorku, a w 2011 przeniesie się do Australii.
Oryginalny "Upiór w operze" był niesamowitym hitem, który obejrzało ponad sto milionów ludzi na całym świecie.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!