Obsada: Erland Josephson, Susan Fleetwood, Allan Edwall.

Umowna, zredukowana do sytuacji narracyjnej akcja rozgrywa się na Gotlandii. Kiedy pojawia się zapowiedź katastrofy nuklearnej, Aleksander, intelektualista, zdeklarowany ateista, niegdyś aktor rozkochany w Szekspirze i Dostojewskim, błaga Boga o ocalenie świata, ofiarując w zamian wszystko, co ma. Tarkowski rozpisał swój film na ciąg symbolicznych scen, filozoficznych dialogów i monologów.
Kameralną teatralną przestrzeń zderzył z precyzyjnie skomponowanymi malarskimi kadrami docierającymi do granic możliwości kina jako obrazowego medium. Okresy długiej, skłaniającej do rozmyślań ciszy sąsiadują z eksplozjami rozpaczliwej gadaniny. Aleksander, powołując się na formułę Hamleta: „Słowa, słowa, słowa”, w końcu dostrzega niewystarczalność mowy. Nawet obiecuje Bogu złożyć ślub milczenia, złożyć w ofierze to, co najdroższe, jeżeli tym sposobem można odsunąć koniec świata. Trochę tak jak sam Tarkowski rezygnujący z dialogu na rzecz opowiadania samymi obrazami, wskazując jako ich inspirację ikoniczne malarstwo.
Powstał z tych sprzeczności poetycki film-modlitwa z niesamowitymi zdjęciami bergmanowskiego operatora Svena Nykvista. Nie tylko z tego powodu, ale także ze względu na egzystencjalny charakter zadawanych pytań, ascetyczną narrację, realno-symboliczną konstrukcję świata i bohaterów „Ofiarowanie” nasuwa skojarzenia z twórczością Bergmana. Tarkowski wprawdzie przeciw takim porównaniom protestował.
W „Kompleksie Tołstoja” pisał: „Zupełnie nie zgadzam się ze stwierdzeniami, że w »Ofiarowaniu« jest obecny klimat filmów Bergmana. Jeśli Bergman mówi o Bogu, to w kontekście Boga milczącego, którego nie ma wśród nas. A więc nie ma ze mną nic wspólnego, wprost przeciwnie”. Rzeczywiście, u Tarkowskiego to nie Bóg milczy. Milczą ludzie odrzucający istnienie absolutu, pogrążeni w przyziemnych, materialnych sprawach, zadający filozoficzne pytania wyłącznie w horyzontalnej perspektywie. „Chodziło mi w tym filmie o nieobecność w naszej kulturze tej przestrzeni, w której rozwija się życie duchowe – mówił reżyser. – Jej miejsce zajęła przestrzeń dóbr materialnych, cały wysiłek skierowaliśmy na to, co materialne. Nie zdając sobie sprawy, czym to grozi człowiekowi – amputowaliśmy mu jego duchowość”.

„Ofiarowanie” najwyraźniej bodaj ze wszystkich filmów Tarkowskiego dotyka męczących go osobiście wątpliwości etycznych i estetycznych. Mimo pozorów nieobecności twórcy twarz Tarkowskiego przebija z każdego kadru, a głównego bohatera można uznać za porte parole reżysera. Liryczne i tajemnicze „Ofiarowanie” jest zatem najbardziej osobistym filmem Tarkowskiego, nie bez przyczyny zadedykowanym synowi. To w istocie mozaika wspomnień, myśli, objawień i proroctw odbijających pełen napięcia konflikt między tym, co duchowe, a tym, co materialne.
Trudno o jednoznaczne interpretacje poszczególnych scen, tak samo jak o rozszyfrowanie znaczeń aluzji literackich, zwłaszcza do „Idioty” Dostojewskiego", bo „Ofiarowanie” to coś więcej niż film, to właściwie spowiedź i jednocześnie testament artysty świadomego swej sztuki, a zarazem wątpiącego w jej sens (co wyraźnie widać w dołączonym do wydania DVD dokumencie Michała Leszczyłowskiego portretującym Tarkowskiego podczas powstawania „Ofiarowania"). Ostatni obraz Tarkowskiego nagrodzono trzema nagrodami na Festiwalu Filmowym w Cannes w 1986 roku. Pół roku później reżyser zmarł w Paryżu na raka płuc, czyniąc „Ofiarowanie” jeszcze bardziej profetycznym.

Wojtek Kałużyński

Dystrybucja: Gutek Film.