Zrobiłeś sobie niedawno przerwę od „Harry’ego Pottera”, występując w sztuce „Equus” na podstawie dramatu Petera Schaffera. Do dość odważny tekst – opowiadający o młodym chłopcu seksualnie i religijnie zafascynowanym końmi. Sztuka wymagała, byś pojawił się na scenie nago. Nie bałeś się skandalu – bohater dzieci i młodzieży w czymś takim? Czy to był bunt przeciwko Harry’emu Potterowi?

Daniel Radcliffe: Zwyczajnie miło było zagrać w czymś zupełnie innym, szczególnie że była to ambitna rola w sztuce. Harry jest fantastyczną postacią. Uwielbiam się w niego wcielać. Mimo to nie chcę być kojarzony tylko z nim. Sztuka „Equus” była dla mnie odmianą. Niektórzy ludzie spodziewali się, że nie sprawdzę się w tej roli. Nie mieli racji i z tego powodu mam wielką satysfakcję.

Czy magia "Harry'ego Pottera" jeszcze działa? >>>

„Harry Potter i Książę Półkrwi” jest szóstą częścią filmu o przygodach Harry’ego Pottera. Czy sądzisz, że uda ci się kiedykolwiek oderwać od niego w dalszej karierze?

Oczywiście, ludzie będą zawsze myśleli o mnie jako o Potterze i będą mieli mieszane uczucia, patrząc na mnie w innych filmach. Dziwnie będę się czuł, kiedy już nie będę grał w „Harrym Potterze”. Jest on dla mnie taką siatką bezpieczeństwa, w którą mogę wpaść, kiedy już skończę pracę nad innym projektem. Poczucie, że ją masz, napawa cię spokojem. Na pewno będzie mi przykro, kiedy już przestanę grać Harry’ego i nie będę mieć tak dobrego kontaktu z przyjaciółmi grającymi ze mną w filmie.

"Harry Potter 6" pobił "Mrocznego rycerza" >>>

Praca nad serią filmów o Harrym Potterze stanowi ogromną część twojego życia. Czy zdarza ci się wracać do tych wcześniejszych filmów i analizować swoją grę aktorską?

Moja gra aktorska nie jest zbyt swobodna. Z tego właśnie powodu nie oglądam poprzednich filmów. Na pewno powinienem je obejrzeć, żeby przeanalizować, w jakim stopniu w ciągu tych lat się poprawiła. Jednak trochę onieśmiela mnie fakt oglądania siebie i słuchania swoich kwestii wypowiadanych w tak młodym wieku. Choć, kiedy już zdecyduję się na to, na pewno będzie to ciekawe doświadczenie.

David Yates, reżyser "Harry'ego Pottera 6": Harry to rockandrollowiec >>>

Wiem od Ruperta Grinta, grającego Rona, że coraz lepiej idzie ci gra w tenisa stołowego, w którego grasz w przerwach między kręceniem poszczególnych scen „Harry’ego Pottera i Księcia Półkrwi”. Ron twierdzi, że chociaż dużo trenujecie, Emma Watson (filmowa Hermiona) i tak rozkłada was obu na łopatki.

Strasznie mnie to wkurza, że Emma tak świetnie gra w ping-ponga! (śmiech). Razem z Rupertem graliśmy na okrągło w tenisa stołowego i inne gry przez całe 8 miesięcy. Kiedy Emma zaczęła grać z nami, okazało się, że jest w tym świetna. Nikt nie mógł jej pokonać. Na pewno idzie mi teraz dużo lepiej niż kiedyś, ale Emmy nigdy nie pokonam.

Mokra premiera "Harry'ego Pottera" w Londynie >>>

W wielu wywiadach wracasz do swoich muzycznych fascynacji. Wpadło ci w ucho ostatnio coś ciekawego?

Mam teraz na oku zespół Vampire Weekend. Jest też pewna piosenkarka, Laura Marling, której teksty są po prostu wspaniałe. Świetną piosenkarką jest również Adel. Album „Love, Lost And Desperation” zespołu The Wombats jest według mnie jednym z najlepszych krążków ostatnich lat. Uwielbiam grupę Beirut, zespół Mars Volta oraz ostatni album grupy My Chemical Romance, chociaż wcześniej nie lubiłem ich muzyki.

Daniel Radcliffe lubi dojrzałe kobiety >>>

Masz ambicje muzyczne? Podobno chętnie chodzisz na karaoke.

Jestem w tym całkiem niezły. Najlepiej wychodzi mi wykonanie piosenki „Rock and Roll Suicide” Davida Bowie. Podczas bankietu na zakończenie pracy nad sztuką „Equus” zachwyciłem wszystkich wykonaniem tej piosenki. Nie mam takiego talentu jak muzycy, o których wspominałem, więc nie zostanę wielkim rockmanem. Może kiedyś okaże się, że świetnie gram na gitarze, i odniosę sukces. Nie sądzę jednak, że tak się stanie.

Gwiazda "Harry'ego Pottera" pozuje we krwi >>>

Wróćmy do Harry’ego Pottera. Czy w „Harrym Potterze i Księciu Półkrwi” Harry pokaże swoje drugie oblicze?

W tym filmie starcia między bohaterami dotyczą raczej Rona i Hermiony, a nie Harry’ego. Przez większą część filmu Harry zamartwia się, głównie dlatego, że inni polują na jego życie. Martwi się również swoim życiem uczuciowym. Jo (autorka książki J.K. Rowling – red.) wspaniale umie łączyć przyziemne problemy bohaterów z magią.