Dziennik Gazeta Prawana logo
Ci, którzy mieli okazję z nim pracować, twierdzą, że twardo stoi na ziemi i bardziej niż na wyglądzie skupia się na rolach. Stworzył dziesiątki świetnych kreacji, ma na koncie nagrody teatralne i dwie nominacje do Oscara. Mimo to Jude Law częściej postrzegany jest w kategorii symbolu seksu niż dobrego aktora.

To z nim (według ankiety zorganizowanej przez brytyjski magazyn "FHM") kobiety najchętniej zdradziłyby swych partnerów. To jemu magazyn "People" przyznał tytuł . - Bywa niedoceniany ze względu na swój wygląd: jest zbyt przystojny – twierdzi . Reżyser i przyjaciel Jude’a, którego zatrudnił już do trzech swoich obrazów ( z 1999, z 2003 z 2006), ma rację. Ale tylko połowicznie, bo utalentowany pan Law ciężko sobie na wizerunek zapracował, publicznie kochając się, zdradzając (z nianią własnych dzieci) i rozstając z oraz (podobno) romansując z każdą ze swoich filmowych partnerek. Co ma na swoją obronę?

Sukienka bez ramiączek i wysokie obcasy nie są obowiązkowe, ale bardzo pomagają. Czy się komuś to podoba, czy nie, pierwszą rzeczą, która zwraca naszą uwagę, jest wygląd. Brzmi płytko? Ale tak właśnie jest. Jesteśmy tylko ludźmi. To najładniejsze kobiety skupiają na sobie największą ilość spojrzeń. Wiedziałem o tym zanim jeszcze uświadomiono mi, że panie i panowie różnią się paroma anatomicznymi szczegółami.

Jestem oczywiście w stanie docenić, że po drugiej stronie stołu przebywa wybitnie inteligentna laureatka nagrody Nobla, ale jeżeli jej siedząca obok przyjaciółka ma czarną sukienkę bez ramiączek, wysokie obcasy, niekończące się długie nogi, włosy, które chętnie pogładziłbym palcami i soczyste, czerwone usta, to właśnie do tej przyjaciółki podszedłbym pierwszy i z nią nawiązałbym rozmowę. Nie zrozumcie mnie źle, po prostu taki jestem. Gdybym jednak stwierdził, że ma w głowie kompletną pustkę (a rozmiar czyjegoś mózgu jestem w stanie ocenić po pierwszych 90 sekundach), pewnie odwróciłbym się na pięcie i wrócił do tej noblistki, błagając, by chociaż pozwoliła mi wyczyścić swoją nagrodę.

Chyba na samym początku okresu dojrzewania. Byłem nastolatkiem, gdy zacząłem zauważać kobiece krągłości oraz to, że dziewczyny nakładają na twarz make-up. Brzmię pewnie jak zacinająca się płyta, ale zawsze podobały mi się piękne kobiety i wszystko, co z nimi związane: od zapachu ich włosów, smaku ust, delikatności dotyku czy woni ich ciał. Czuję się jak w niebie, gdy są ubrane w jeansy, t-shirt, są bose i bez biustonosza. Ale jeżeli nie ma żadnego związku między naszymi mózgami, to zwykle kończy się na jednej nocy. Wygląd liczy się na początku, lecz ostatecznie to u boku kobiety pewnej siebie i potrafiącej podtrzymać inteligentną konwersację przez dłużej niż dwie minuty chciałbym spędzić resztę życia. I spacerować po parku, trzymając się za ręce...

Romantykiem jestem dość chwiejnym, bo szybko zmieniam się w megacynika. Niektóre rzeczy jednak pochłaniają mnie bez reszty i wtedy czuję się jak dziecko w piaskownicy. Często ten mój zapał innych przeraża. Nie rozumieją, że jest on jak najbardziej szczery.

Nie jestem fanem nowoczesnych komedii romantycznych. Brakuje im tej delikatności, jaką miały filmy Cary Granta. Poza tym do zagrania wysublimowanej postaci komediowej trzeba naprawdę sporych zdolności. A ze mnie żaden Cary, ani Grant. W "Holiday" wcielałem się w postać podrywacza i lekkoducha, i mało nie umarłem ze śmiechu przy Jacku Blacku.

Przyznaję, zbieram je. Zaczęło się od koszulki z "Północy w ogrodzie dobra i zła", ale fioła mam też na punkcie innych pamiątek. Z "Utalentowanego pana Ripleya" zostawiłem sobie saksofon. Uczyłem się na tym instrumencie grać jako dziecko i musiałem sobie przypomnieć to wszystko jeszcze raz na potrzeby tego filmu. Mam również kilka potworków i egzemplarze broni z planu "eXistenZ".

Ja tylko dbam o narzędzia pracy: moją twarz i ciało. Kiedy mam odrobinę wolnego czasu przeznaczam go na ćwiczenia. Nie jestem Arnoldem, więc staram się robić to tak, żeby było w miarę miłe i przyjemne. Przebywając ze swoimi dziećmi, odżywiam się tak zdrowo, jak to tylko możliwe. Ale muszę przyznać: bardzo często wstaję w środku nocy i robię nalot na lodówkę. Jestem też świetny w wymyślaniu wymówek, które pozwalają mi jeść najbardziej wykwintne dania świata, pić drogie wina i pochłaniać najbardziej wymyślne desery. Bo bycie symbolem seksu to ciężka praca.

– Staram się nie myśleć za dużo o tym tytule, bo przewróciłoby mi się w głowie. Jestem zwykłym aktorem i tylko z tego powodu muszę czasem wyglądać znacznie bardziej seksownie niż w rzeczywistości. Uważam, że nagość – do pewnego stopnia oczywiście – podkreśla dramaturgię opowiadanej historii. Ale choć jestem w miarę dumny z tego angielskiego ciała, to i tak nie zdecydowałbym się na sceny tak odważne, jak te, w których zagrał mój przyjaciel Ewan McGregor. Ewan zrzuca spodnie w mgnieniu oka!

Kiedy raz zagrasz w rozbieranej scenie, nie ma już odwrotu. Myślisz sobie – skoro wszyscy już mnie widzieli, to czego mam się wstydzić? Ale wielu moich znajomych korzysta z pomocy dublerów podczas scen, które uważamy za gorące i namiętne, a które tak naprawdę w całości powstają później w montażowni.

I dotyczy to przedstawicieli obojga płci. Wygląd stał się kwestią dobrego samopoczucia. Dla aktorów – także czymś, co przyciąga do nich widzów. Osobiście nigdy nie zdecydowałbym się na poddanie liposukcji, poprawieniu kształtu nosa, wstrzyknięciu botoksu czy jakiejkolwiek operacji plastycznej, która miałaby mnie uczynić wizualnie młodszym czy bardziej atrakcyjnym. Prawdziwą sztuką jest starzeć się z godnością. Mówi wam to Najseksowniejszy Mężczyzna Świata!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj