Obskurne wnętrze restauracji Polonia na ostatnim, szóstym piętrze nieczynnego od kilkunastu lat hotelu Forum w Krakowie. Wchodząc tu ma się wrażenie, że znów są lata 60. Przy stoliku Ewa Błaszczyk, skupiona, z napięta twarzą zmawia piwo, którego nie pozwala kelnerowi otworzyć i pięćdziesiątkę wódki, „To do niej odchodzi” - szepcze. Z planu słychać operatora Arkadiusza Tomiaka („Palimpsest”, „Żurek”, „Oficer”): „Ten sprzęt waży 300 kilogramów, jakby co to niech panie odskoczą” – ostrzega idące wprost na sunąca kamerę statystki, które przechadzają się po restauracji. – Gdyby Kubrick żył przyjechałby tu kręcić „Lśnienie” – żartuje, witając się, Jacek Koprowicz, który kręci tu „Mistyfikację” – alternatywną historię Stanisława Ignacego Witkiewicza.

Pocztówki z zaświatów

Forum będzie w filmie zakopiańskim hotelem Giewont. Błaszczyk gra Czesławę Oknińską, ostatnią partnerkę Witkacego, która 18 września 1939 roku próbowała popełnić z pisarzem samobójstwo. Ją, mimo zażycia dużej ilości narkotyków odratowano, Witkacy był bardziej skuteczny. W wojennej gorączce pochowano go tak szybko, że Oknińska nie zdążyła w pełni dojść do siebie i uczestniczyć w pogrzebie, potem wielokrotnie zmieniała zeznania czy była świadkiem jak Witkacy umiera czy też nie. Gdy w 1988 roku jego szczątki przenoszono do Zakopanego lekarz z całą pewnością stwierdził, że zwłoki, którego wykopano z jego grobu należą do kobiety. Władze komunistyczne wymusiły na najbliższym żyjącym krewnym pisarza – śpiewak operowym Macieju Witkiewiczu (wnuku Jana Koszczyca-Witkiewicza, tego który projektował „Witkiewiczówkę”), stryjecznym wnuku Witkacego, potwierdzenie tożsamości zmarłego. Spekulacje, że Witkacy się wtedy nie zabił, a tylko upozorował swoja śmierć, są punktem wyjścia scenariusza Jacka Koprowicza.

„ - Nikt wiarygodny nie widział zwłok autora „Szewców” – tłumaczy autor scenariusza i reżyser – W latach 50. Zuza (zagra ją Karolina Gruszka) kochanka Witkacego z Zakopanego i narzeczona fryzjera (Wojciech Pszoniak) dostaje pocztówkę od Witkacego, w której ten błaga ja o pomoc. Gdy Witkacy ją uwiódł, fryzjer biegł za nim z brzytwą, żeby pozbawić go męskości. Kartka sprawia, że Zuza zastanawia się, czy Witkacy żyje. Wtedy jeszcze nikt nie wie, że Witkacy antydatował kartki. Przekazywał je przyjaciołom z rozkazem by wrzucić je do skrzynki w określonym roku. Podobno kilka kartek nadal czeka na wysłanie. – tłumaczy pomysł na film Koprowicz – historia Witkacego fascynowała mnie od dawna. Film o nim zamierzałem zrobić tuz po tym jak ukończyłem „Przeznaczenie” o Tetmajerze. Ponieważ scenariusz zaczynał się od erotycznej zabawy między Witkacym, jego narzeczoną Janczewską i Szymanowskim powiedziano mi, ze to nie przejdzie i dałem spokój. Kiedy okazało się, że Witkacego nie ma w przypisywanym mu grobie fascynacja ożyła” – mówi reżyser. „- Znam scenariusz „Mistyfikacji” od dwóch lat i nie chodzi o to czy wierzę w śmierć Witkacego w ’39 czy nie tylko to, ze Koprowiczowi udaje się porwać wszystkich w swoja fantazję, to jest niezwykłe. – opowiada o swoim zaangażowaniu w film Maciej Stuhr, którego Łazowski jest głównym bohaterem filmu.

Sobowtór Czesławy Oknińskiej

Łazowski to student, który po wydaleniu z uczelni w 1968 roku – tuż przed obrona pracy magisterskiej o Witkacym, zaczyna współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. W późnych latach 60. śledząc na polecenie esbeków Jerzego Zawieyskiego, w Zakopanem przypadkowo trafia na trop Zuzy i pocztówek, które dziewczyna otrzymuje od Witkacego. Zafascynowany pisarzem rozpoczyna prywatne dochodzenie. Ta historia tez ma punkt zaczepienia w rzeczywistości. „ – Podobno człowiek z IV Departamentu, śledząc Zawieyskiego w Zakopanem, spotkał się z Zuzą, która pokazała mu kartkę od Witkacego. SB postanowiła to wykorzystać. Mieli problem, bo lekarz, który powinien potwierdzić, że Zawieyski popełnił samobójstwo, odmówił i uciekł do Austrii. Więc gdyby udało im się udowodnić, że żyje ich słynny wróg – Witkacy – mogliby odwrócić uwagę opinii publicznej od Zawieyskiego. Tak zaczyna się operacja „Metresa”.” – mówi Koprowicz.

Bohatera filmu trop ostatniej kochanki Witkacego, Oknińskiej, który prowadzi go do samego ukrywającego Witkacego. Według słów Koprowicza jej zachowanie tez mogło być dowodem na to, że Witkacy przeżył wojnę – w Desie sprzedawała swoje portrety, które on namalował, podczas, gdy te powinny spłonąć w jej warszawskim mieszkaniu w Powstaniu, odebrała jego sztuczna szczękę z naprawy. „Po wojnie Oknińska zerwała kontakty w rodziną i znajomymi, stała się bardzo zamknięta, z nikim się już nie zaprzyjaźniła – tłumaczy Ewa Błaszczyk, której rolę Oknińskiej Koprowicz powierzył ze względu na uderzające podobieństwo aktorki do prawdziwej postaci – filmową postać zbudowaliśmy ze strzępków, ktoś cos o niej powiedział, ktoś miał jakieś wspomnienie. Mnie bardzo dużo dały jej portrety, jest taki jeden, na którym jest twarz w zbliżeniu, przedziera się z niej niezwykły smutek.”

Zanim bohater filmu Łazowski, zdobędzie dowody na to, że Witkacy żyje sprawa stanie się dużo bardziej osobista. Freudowski związek poszukiwania w artyście ojca przez Łazowskiego reżyser wygrał obsadzając w rolach obu mężczyzn Jerzego i Macieja Stuhrów. „– To opowieść o fascynacji na granicy szaleństwa – mówi Maciej Stuhr – Jestem najwierniejszym widzem mojego ojca od jakiś 30 lat, kiedy czytam scenę filmową wydaje mi się, że wiem jak on by to zagrał. By nie kopiować jego środków aktorskich muszę się w pracy pilnować, o ile to kontroluję. Ale w finałowych scenach „Mistyfikacji” chodziło to by mój bohater upodobnił się po podmiotu swojej fascynacji, czyli do Witkacego granego przez mojego ojca. Mogłem sobie więc pofolgować.” Maciej Stuhr jest ucharakteryzowany jak nigdy wcześniej. „To pierwszy raz kiedy gram z wąsami. Sam zgłosiłem taki pomysł, bo chciałem by mój bohater był jeszcze bardziej spsiały. Ale wąsy to nic w porównaniu z charakteryzacją postarzającą mnie o wiele lat: z siwizna i wielkim brzuchem, kiedy uczestniczę w ponownym pogrzebie Witkacego w 1988 roku.”

Witkacy, Murakami, Almodovar

Po południu ekipa przenosi się do tzw. „Piekiełka” – klubu w podziemiach hotelu, którego wnętrze powstało trzy lata temu na potrzeby teatru telewizji „Na południe od granicy” realizowanego na podstawie Hurukiego Murakamiego przez Łukasza Barczyka. Nie trudno wyobrazić tu sobie duszny, erotyczny klimat jaki mógłby panować w czasie dansingu. „Dwie panie są nam potrzebne do tych, jak one się tam nazywają, do rur” – mówi Koprowicz. W czerwieniach jak z Davida Lyncha, na rurach wyginają się ponętnie profesjonalnie tancerki go-go. Statyści siedzący przy stolikach i spora część ekipy nie odrywa od nich oczu. Dziewczyny to prawdziwe tancerki, bo Koprowicz jest perfekcjonistą. Obawiał się, czy w latach 60. taniec erotyczny na rurze był znana w Polsce rozrywką. Jak mówi, potwierdziła mu to jedna z zatrudnionych profesjonalistek, zwierzając się, że jej matka fikała w tamtych czasach na rurze w hotelu Katowice. „Bardzo trudno odtworzyć lata 60. – prawie nikt nie przechowuje rzeczy z tamtych czasów, dużo łatwiej jest znaleźć w pełni wyposażony zakład fryzjerski z lat 30. – opowiada reżyser. Na scenie Ewa Kasprzyk w imponującej piętrowej peruce jako Patty Diphusa, postać z felietonów Pedro Almodovara, w którą aktorka wciela w monodramie wystawianym miedzy innymi w warszawskiej „Polonii”. Kasprzyk wygłasza fragment monologu właśnie z tego przedstawienia. „Jacek Koprowicz zobaczył sztukę i pomyślał, że korespondencja Almodovar-Witkacy może być ciekawa, w ten sposób ta scena znalazła się w filmie” – tłumaczy nam aktorka i zdradza, że w finałowych scenach filmu pojawi się w innej roli – jako burdelmama odznacza przez Witkacego podczas orgii. W tej scenie Oknińska szuka prostytutek, które Witkacy nakazał jej sprowadzić na prywatna orgię. „Dobry dym” – krzyczy drugi reżyser, obsługa techniczna co chwilę włącza maszyny produkujące dym – by jak się wyrażają operatorzy „zmiękczyć światlo”, a palaczy obecnych na planie nikt nie karci za folgowanie swojemu nałogowi.

„Skąd przekonanie, że Witkacy urządzał sobie takie imprezy?” –pytam. „Nawet jeśli nie urządzał takich orgii, my mu ja urządzimy” – żartuje reżyser. Ale tak na prawdę wie o swoim bohaterze bardzo dużo. Zainteresował się nim wiele lat temu. Wcześniej, obok reżyserii skończył filologię polską. Po trzech filmach w latach 80. – „Przeznaczeniu”, „Medium” i „Alchemiku” przez 20 nie kręcił filmu, pisał scenariusze wykładał w szkole filmowej. 15 kwietnia rozpoczął zdjęcia do „Mistyfikacji”. Terminarz spowodował, że musiał zacząć od bardzo mocnego wejściem. „Kiedyś aktorów oswajano, rozgrzewano, teraz pierwsza scena jaką kręciliśmy to scena, w której Witkacy namawia swoja narzeczona na seks oralny w kolejce podmiejskiej . Nie było czasu na przełamywanie lodów miedzy aktorami.” – mówi Koprowicz.

Po co nam kino gatunkowe?

Koprowicz lubi historie z pogranicza fikcji i faktów. Lubi też pracować z tymi samymi aktorami. W „Mistyfikacji” pojawiają się: Ewa Dałkowska (Jadwiga Witkiewiczowa), Mariusz Benoit (jako pułkownik SB), Władysław Kowalski (jako lekarz) z nowych na planie Koprowicza zobaczymy Andrzeja Chyrę (jako majora SB prowadzący Łazowskiego) Olgierda Łukaszewicza (jako Macieja Witkiewicza). Scenografię robi Jagna Janicka („Rysa” „Nightwatching”), a kostiumy Katarzyna Lewicka („Boisko bezdomnych”), za charakteryzacje odpowiada Waldemar Pokromski (niemiecki „Upadek” „Pachnidło Tykwera, „Pianista”, „Katyń”) muzykę pisze Włodek Pawlik, Film wyprodukuje Yeti Films Piotra Mularuka (robili „Nocną straż” Greenawaya i „Wichry Kołymy”).

„Mistyfikacja” zapowiada się na inteligentne kino środka – korzystające z chwytów dreszczowca, obudowujące fascynują hipotezę środkami kina gatunkowego. Na świecie powstają takie filmy. Jest też popyt na alternatywna historie – szczególnie w literaturze popularnej której coraz częściej bohaterami zostają postaci historyczne w fikcyjnych bądź luźno związanych z rzeczywistością sytuacjach. „Przeznaczeniem” (choć wykastrowanym – na prośbę rodziny wycięto z filmu 30 minut) Koprowicz udowodnił, ze umie tego typu historie kręcić, a jego „Medium” pokazało, że bardzo dobrze czuje się w kinie gatunkowym. Podczas gdy polskie ekrany okupują czytanki z historii najnowszej na przemian z komediami romantycznymi, cieszy, że pieniądze z PISFu trafia wreszcie na nowocześniejsze projekty.

Zdjęcia do filmu potrwają 31 dni, premierę zaplanowano na listopad. „Podczas zbierania materiałów do „Mistyfikacji” usłyszałem fascynującą historię trójkąta miłosnego Żeromski – jego żona, Oktawia Radziwiłłowicz – Prus, to świetny temat na film – rzuca na koniec Jacek Koprowicz. Temat znakomity, bo po raz kolejny reżyser miał by szanse pokazać, że kino Polskie opowiadając o fascynujących postaciach z naszej historii, nie musi ciągle wałkować tych samych spraw z pogranicza IPN i II Wojny Światowej podanych wersji archiwalno-podręcznikowej.