Feministyczne i genderowe przesłanie tego filmu, chociaż oczywiste, w żadnym wypadku nie zamieniło się w jednoznaczny ideologiczny przekaz. Bo w "Podróży ze zwierzętami domowymi" wszystkie elementy są wobec siebie komplementarne. Plastyka kadrów i wyraziste przesłanie, poezja codzienności i metafizyka przeczuć.

Ogląda się tę niby-bajkę, łże-balladę w rosnącym oczarowaniu. W pierwszej scenie filmu omotana starymi szmatami, stara ruska baba jakby wyjęta z żurnala Jerofiejewa, patrzy na tory, potem na krowę, następnie na męża. Ale mąż jest trupem. Tak jakoś mu się umarło, na serce. Zbliżenie. Pomyliliśmy się, baba jest jednak dziewczyną dosyć urodziwą. Grzebie szybko trupa i z wolna rozgrzebuje swoją kobiecość. Bez moralnych połajanek Natalia dostrzega szczęście samotności. Swój swobodny oddech.

Spomiędzy porwanych zdań dowiadujemy się, że dziewczyna mieszkała w sierocińcu, skąd zabrał ją, kiedy miała zaledwie 16 lat, dwa razy od niej starszy mężczyzna. Ten, który właśnie umarł. A ona? Dopiero teraz czuje się wolna. Trzyma w dłoniach czerwony balonik, bawi się z psem, z kolorowych pism wycina sylwetki gwiazd, z których robi piękny, "popowy" abażur. Ta prosta, prymitywna dziewczyna staje się niepostrzeżenie wyrafinowaną poetką codzienności. Ładnieje, uśmiecha się, pali stare zdjęcia, wyrzuca płócienne szarawary. A dzikość dawnej natury zastępuje świeżo odkrytą dzikością serca. Seksem.

Rosyjski film ma zaskakująco klarowaną strukturę i przemyślaną kompozycję plastyczną. Zamierzoną monotonię wizualną od czasu do czasu przerywa jakiś efekt sugerujący istnienie innej jeszcze siatki znaczeń: na przykład czarna farba, którą Natalia maluje łódkę, albo cudowny, czerwony kostium, w którym seksownie przedefiluje na peronie między rozochoconymi grażdanami. Przedefiluje, żeby za chwilę powrócić do merdającego ogonem pieska, do kozy, domu na odludziu, a wkrótce także do małego chłopca z sierocińca, który nie lubił kopać piłki…

"Podróż ze zwierzętami domowymi" jest filmem o udanej podróży w głąb siebie. Natalia, w towarzystwie "zwierząt domowych", odkryła swój własny dom, rzeczywiste powołanie. Dojrzała do samookreślenia siebie wobec płci - własnych pragnień i marzeń. Od kolegi z sierocińca, monstrualnie wysokiego Gleba, dowiedziała się, że dużym i małym zawsze jest w życiu źle, najlepiej radzą sobie średniacy. Uśmiechnęła się wtedy tajemniczo. Bo nigdy więcej nie będzie już średnia, wycofana i zawstydzona. Pofrunie przez życie jak czerwony balonik. Tylko tam, gdzie jest pięknie.

"Podroz ze zwierzetami domowymi" (Puteszestwije s domasznimi żywotnymi)

Rosja 2007; reżyseria: Wiera Storożowa;
obsada: Dmitri Dyuzhev, Kseniya Kutepova, Anna Mikhalkova;
dystrybucja: 35 mm; czas: 97 min
Premiera: 28 listopada