Antywojenny manifest pozbawiony siły rażenia
Dokumentalizowana fabuła o wyraźnym wydźwięku antywojennym. Oparta na faktach "Bitwa o Irak" nie wyróżnia się niczym na tle innych filmów tego typu.
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nick Broomfield kręci dokumenty od ponad 30 lat. Brytyjczyk pracuje zawsze ze skromną ekipą, często sam pełni też rolę dźwiękowca. W drugim, po "Diamond Skulls", długim metrażu zatrudnił głównie naturszczyków, w tym byłych marines, a dialogi rozpisał szczątkowo, dając bohaterom możliwość improwizacji. Przy takich założeniach paradokumentalna forma sprawdza się całkiem dobrze.
Oryginalny tytuł filmu "Battle for Haditha" nawiązuje do prawdziwych wydarzeń z 2005 roku. Wtedy w odwecie za podłożenie przez rebeliantów bomby, która zabiła jednego żołnierza i raniła dwóch kolejnych, Amerykanie rozstrzelali 24 Irakijczyków, w tym kobiety i dzieci. Reżyser wyciąga z tych wydarzeń jedyny słuszny wniosek: wojna to zło w czystej postaci, a ofiarami są wszyscy poza decydentami (czytaj: George’em W. Bushem), wysyłającymi na śmierć kwiat młodzieży. Ten weteran kina zaangażowanego w ocenie poczynań prezydenta USA nie różni się od pokrewnego mu duchem (i stylem) Michaela Moore’a. Oblicze "winnego" pojawia się nawet w zwiastunie filmu. O popieranie czy wręcz prowokowanie bezsensownego krwawego konfliktu twórca oskarża na konferencjach prasowych również Tony’ego Blaira. A w swoim filmie broni każdej strony konfliktu. Marines, którzy urządzają rzeź niewiniątek, to zagubieni chłopcy, nieprzeszkoleni, lojalni wobec kolegów, w gruncie rzeczy fajne ziomki w niewesołych okolicznościach przyrody. Rebelianci są patriotami walczącymi z okupantem, a w imię wyższej, słusznej idei zostawiają nawet najbliższych. Wokoło śmierć, pociski i eksplozje, w środku tego piekła Irakijczycy próbują żyć normalnie. Śledzimy losy wieloosobowej rodziny zamieszkującej dom, obok którego nastąpiła detonacja. Boją się, ale nie przerywają uroczystości. Przecież nie zrobili nic złego, a Amerykanie nie są mordercami, tylko zapewniają im bezpieczeństwo...
Dobrze, że na filmy o konflikcie w Iraku nie musieliśmy czekać długie lata. Dobrze, że artyści trzymają rękę na pulsie. Jednak okraszonej agresywną muzyką Ministry "Bitwie..." brakuje siły rażenia. Żeby obejrzeć dobry manifest antywojenny, lepiej sięgnąć po "Jarhead..." sprzed trzech lat. A najlepiej po raz dwudziesty obejrzeć "Full Metal Jacket".
BITWA O IRAK (Battle for Haditha)
Wielka Brytania 2007; reżyseria: Nick Broomfield; obsada: Elliot Ruiz, Yasmine Hanani, Andrew McLaren; dystrybucja: Mayfly; czas: 93 min
Premiera: 25 kwietnia















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!