Filmowa prawda o łagrach

Anita Zuchora | 2008-03-04 01:10 | Aktualizacja: 18:18

W niedzielę w nocy zakończył się polski etap realizacji filmu "Wichry Kołymy". To realizowana przez laureatkę Oscara Marleen Gorris koprodukcja polsko-niemiecko-francusko-belgijska z Emily Watson w roli głównej - czytamy w DZIENNIKU.



"Wichry Kołymy” to największa koprodukcja, w jaką zaangażowali się Polacy od czasu "Pianisty” Polańskiego. Budżet wynosi ponad 20 mln zł. Polskim producentem jest Yeti Films, firma Piotra Mularuka i Magdaleny Napieracz (współproducentów m.in. "Straży nocnej” Petera Greenawaya). Współfinansują film także Polski Instytut Sztuki Filmowej (2 mln zł) i Telewizja Polska.

Z Marleen Gorris (Oscar dla filmu nieanglojęzycznego za "Antonię” w 1995 roku) polscy producenci spotkali się na festiwalu w Cannes, gdzie miał premierę film Greenawaya. Szybko doszli do porozumienia. "Szukałam producenta z Europy Wschodniej" - przyznaje Gorris. "Na początku próbowałam zrobić swój film w Rosji, ale tamtejsi producenci kompletnie nie wiedzieli, kim jest bohaterka filmu. Ale także uświadomiłam sobie, że lepiej będzie go kręcić z dala od Rosji. To gwarancja wolności w realizacji tej historii".

Scenariusz "Wichrów Kołymy” powstał na podstawie biograficznej książki jednej z najbardziej znanych rosyjskich dysydentek Eugenii Ginzburg. W latach 30. Ginzburg wykładała literaturę na uniwersytecie w Kazaniu. Na podstawie fałszywego oskarżenia o udział w trockistowskiej grupie terrorystycznej została uwięziona, torturowana, a następnie skazana na 10 lat zsyłki. Spędziła w łagrze na Kołymie w sumie 18 lat. Po uwolnieniu i rehabilitacji (1955) napisała wspomnienia (w Polsce te dwa tomy zostały wydane w 1998 – 1999 r. pod tytułem "Stroma droga”). Książka Ginzburg stała się na świecie jednym z niewielu świadectw tego, co naprawdę działo się w stalinowskich łagrach. Badacze nie są nawet pewni, ilu ludzi w nich zginęło. Jedni mówią o kilku, inni o 20 milionach.

Decyzja, by kręcić film w Polsce, okazała się słuszna, zwłaszcza że w trakcie przygotowań do realizacji ktoś z Rosji usiłował wykupić prawa do ekranizacji książki i w ten sposób zablokować powstanie filmu. Bezskutecznie.

Na konferencji zorganizowanej przez polskich producentów Emily Watson (znana m.in. z "Przełamując fale” Larsa von Triera), w filmie wcielająca się w Eugenię Ginzburg, powoływała się na opinię pisarki Anne Applebaum, która porównuje łagry do hitlerowskich obozów zagłady. "Wiedza o koszmarze łagrów jest ciągle nikła, a w Rosji nadal można spotkać ludzi, którzy uznają Stalina za bohatera narodowego" - mówiła Watson. "Mamy nadzieję, że nasz film przyczyni się do upowszechnienia wiedzy na ten temat".

Dzięki zaangażowaniu polskich producentów w realizacji filmu biorą udział głównie Polacy. Na ekranie zobaczymy m.in. Agatę Buzek, Marię Seweryn i Zbigniewa Zamachowskiego. Współautorem scenariusza jest Wojciech Gajewicz, autorem zdjęć Arkadiusz Tomiak, scenografii - Ewa Skoczkowska, kostiumów - Jagna Janicka i Katarzyna Lewińska, a muzyki - jazzman Włodek Pawlik.

Marleen Gorris chwaliła polską ekipę. "Spotkałam tutaj ludzi, którzy naprawdę wiedzą, jak się robi filmy. Polska zapewniła mi wszystko, czego potrzebowałam. Oprócz śniegu" - przyznawała ze śmiechem. Brak śniegu okazał się największym problemem filmowców. Ostatecznie na potrzeby scen zimowych trzeba było śnieg produkować.

Nie obyło się też bez innych trudności. Producent Piotr Mularuk jeszcze w połowie 2007 roku wystąpił o dofinansowanie o PISF i bez problemu je dostał. "Projekt dostał bardzo wysoką ocenę ekspertów instytutu. Nikt nie miał wątpliwości, że warto zaangażować się w ten film" - mówi Jacek Fuksiewicz z PISF. Ale widocznie niemal do ostatniej chwili nie udało się zebrać całego budżetu, bo z propozycją współprodukowania filmu firma Yeti Films zwróciła się pod koniec 2007 roku, czyli na 2 miesiące przed rozpoczęciem zdjęć, do TVP. Mimo tak krótkich terminów Agencja Produkcji Filmowej wykazała się szybką reakcją. "Uznaliśmy ten projekt za tak interesujący, że postanowiłem zrobić wszystko, żeby TVP wsparła film" - zapewnia dyrektor Agencji Produkcji Filmowej Sławomir Jóźwik.

Jak mówi reżyserka Marleen Gorris, najbardziej zależy jej, aby w "Wichrach Kołymy” pokazać kobietę, która przeszła całkowitą przemianę. "Eugenia Ginzburg była kobietą, która żyła w poukładanym świecie. Miała pracę, męża, dwóch synów i nagle całe jej życie legło w gruzach" - mówi Gorris. "Spadła na samo dno, musiała walczyć o życie i wegetować w nieludzkich warunkach. A jednak znalazła w sobie siłę, żeby to przetrwać, a do tego nie zdradzić ani tych, z którymi przyszło jej to przeżywać, ani siebie".

Premiera "Wichrów Kołymy” planowana jest na początek 2009 roku. Marleen Gorris chciałaby, aby odbyła się na festiwalu filmowym w Berlinie.





zdjęcie autora

Autorem tekstu jest

Anita Zuchora

Zobacz inne teksty autora »

Źródło: dziennik.pl
Podziel się:
Znajdź Dziennik.pl na:FBgoogle plusetwitter

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Prognoza pogody i program TV