Miłość jest czekaniem
Ekranizowanie wybitnych dzieł literackich zwykle kończy się fiaskiem. Tym razem możemy jednak odetchnąć z ulgą. "Miłość w czasach zarazy" Gabriela Garcii Marqueza trafiła w ręce Mike’a Newella, który zrobił z niej film wielkiej urody.
- Co, gdzie, kiedy - tylko dla kobiet
- Stylowy horror według prozy Stephena Kinga
- Reżyserzy chcą się zmierzyć z prozą Marqueza
- Niepokoje wychowanka Pottera
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dzięki znakomitej trójce twórców - reżyserowi Mike’owi Newellowi ("Cztery wesela i pogrzeb", a przede wszystkim "Donnie Brasco"), scenarzyście Ronaldowi Harwoodowi ("Garderobiany" Yatesa, "Pianista" Polańskiego) i genialnemu operatorowi Affonso Beato, autorowi zdjęć do filmów Almodovara, ożywa zapomniany, już także przez literaturę, świat realizmu magicznego. Każdy kadr jest malarsko-operatorskim arcydziełem. Bohaterowie filmu są zawieszeni poza czasem i przestrzenią, ich świat jest zmysłowym wrażeniem, chwilowym, ale tak intensywnym, że z ekranu niemal czuć zapach owoców i kwiatów. W tym realnym-nierealnym świecie bronią się nawet najbardziej ryzykowne pomysły autorów, jak choćby ten, że bohaterowie w wieku 20 i 75 lat są grani przez tych samych aktorów.
Pod koniec XIX wieku w portowym mieście postkolonialnej Kolumbii poznajemy Florentino Arizę (znakomity Javier Bardem), pracownika poczty wychowywanego przez samotną matkę. Na jego drodze staje Fermina Daza (włoska gwiazda Giovanna Mezzogiorno, znana np. z "Okien"), córka nuworysza, handlarza mułów powiązanego z półświatkiem, który dzięki pieniądzom chce dobrze wydać córkę za mąż. Ci dwoje wymieniają zaledwie parę spojrzeń i kilka listów. Potem ojciec panny zabierze ją od niegodnego adoratora i wyda za powszechnie szanowanego lekarza (zaskakująco seksowny Benjamin Bratt). Florentino będzie czekał na kobietę swoich marzeń 50 lat, dziewięć miesięcy i cztery dni.
Podobnie jak w powieści Marqueza każdy z bohaterów próbuje znaleźć swoją definicję miłości: dla Florentino jest ona czekaniem, a seks z innymi kobietami sposobem na zbliżenie się do tej jedynej. Fermina bierze sobie do serca radę przyjaciółki, że podstawą umiejętnością kobiety jest nauczenie się życia bez miłości. Kontakty z mężem nazywa "lekcją anatomii", a jego zdaniem to jest "lekcja miłości". Prawdziwe, codzienne życie nie jest istotne, ważna jest pogoń i ucieczka od uczucia. Nieprzewidywalnego i niszczącego, jak epidemia cholery, która raz po raz wyniszcza świat bohaterów. I choć "Miłość..." jest obrazem bardzo cielesnym i zmysłowym, który zachwyca warstwą wizualną, udało się nie uronić nic z wybitnego tekstu Gabriela Garcii Marqueza.














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!