Słabość szlachetna, czyli "Sztuczki"
Zmrużyłem oczy. I zobaczyłem "Sztuczki" - bałamutną opowieść o tym, jak bardzo z siebie zadowolony pan przekonuje publiczność, że fajnie jest być biednym, ospałym i mieszkać na cudnej polskiej prowincji.
- Brad Pitt wygrał w Wenecji
- "Sztuczki" Jakimowskiego najlepszym filmem w Gdynii
- Jakimowski: Laury nie są najważniejsze
- "Sztuczki" powalczą o Oscara
- Amerykański film "Juno" wygrał w Rzymie
- Magiczny realizm na polskiej prowincji
- Gdynia wyłowi talenty
- Co, gdzie, kiedy - tylko dla kobiet
- Człowiek XXI wieku
- Samotna podróż Bartka Świderskiego
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nasz bystrzak domyśli się także, że tatuś nieszczególnie interesuje się zostawioną swego czasu rodzinką, ale nie traci nadziei. Tyle że zamiast podejść do faceta, zawołać do niego: tato, wróć; albo: tato, spadaj; chłopiec wierzy w siłę metafizycznego przypadku. Tak jakby był świeżo po obejrzeniu kolorowej trylogii Krzysztofa Kieślowskiego. Przesuwa zatem żołnierzyki, prowokuje ciągi zdarzeń, liczy to i owo albo rozrzuca monety.
Dziecięcy bohater "Sztuczek" to kolejny mały mądrala polskiego kina. Ma 10 lat, ale jest bardziej przenikliwy od wszystkich dorosłych. Wie, że wszystko musi sam zaaranżować, że nie może powiedzieć ani jednego słowa za dużo. Aż szczęście rodzinne, w tak zwanych pięknych okolicznościach przyrody, samo się wypełni. Nie wierzę w genialność dzieci polskiego kina, nie ufam jej. Podobnie jak nie uwierzyłem w idyllę "Sztuczek".
Dobra i uczynna siostra chłopca (Ewelina Walendziak) stara się jakoś ogarnąć rodzinę. Uporządkować życie zaharowanej matki (której, w przeciwieństwie do beztroskiego ojca, prawie na ekranie nie widać), oraz sprzątać marzenia Stefka. A jednak ta miła skądinąd dziewczyna również została dotknięta apatią. Mogła zacząć nowy rozdział: pracę w dużej, włoskiej korporacji - na razie pracuje przy zmywaku - wpadła nawet w oko przystojnemu dyrektorowi firmy.
Mogłaby, ale nie potrafi. Spóźnia się na pierwsze przysłuchanie. Potem na drugie. Spóźnia się na pociąg o nazwie: ambicje, satysfakcja, zawodowe spełnienie. Za to w zamian zobaczy może zadowolonego brata, uśmiechniętą mamę albo tatę. Czy to naprawdę wystarczy?
Bardzo się cieszę, że film Jakimowskiego tak bardzo się wszystkim podoba, zbiera frenety i nagrody (także międzynarodowe), dlaczego zatem mnie nie zachwyca? Chyba znam odpowiedź. Czesław Miłosz, w 1968 roku, pisał o Sienkiewiczu, że był zawsze "fizycznie i psychicznie ubrany".
Myślę, że prawie wszystkie polskie filmy, w tym "Sztuczki", są "fizycznie i psychicznie ubrane". Kurczowo trzymają się swoich słabości, albo słabości bohaterów, czyniąc z nich zalety. Wywracając kota ogonem. Słabość jest szlachetna. Przegrana to zwycięstwo. Przepraszam, ale się na to nie nabiorę.














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!