Jak zastrzelić przyjaciół?
Historia przestępcy z Australii przeraża, śmieszy, wprawia w zakłopotanie. Ale "Chopper" skłania też do zastanowienia się nad granicami rzeczywistości i fikcji.
- Rose McGowan: Bawią mnie staszne rzeczy
- Brad wyczuwa paparazzich na kilometr
- Kto przestanie cienko śpiewać?
- Inwazja Brytyjczyków na naszą telewizję
- Baron przejął "Listę" po Niedźwieckim
- Brad Pitt został kowbojem
- Triumfalny powrót spagetti westernu
- Agent Eric Bana ma towarzystwo
- Oto nowy Elvis Presley
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dzisiaj, na bandyckiej emeryturze, odcina kupony od legendy i niespodziewanej literackiej sławy. To właśnie on zaproponował Erica Banę jako swoje ekranowe alter ego. I jak za mołojeckich lat trafił bez pudła. Bana sporo przytył i wytatuowany identycznie jak pierwowzór, z ubytkami w uzębieniu i obciętymi uszami brawurowo pociągnął rolę, balansując na granicy naturalizmu i kabaretu.
W pierwszej scenie widać go jak w towarzystwie dwóch więziennych strażników ogląda w telewizji program o sobie samym, śmiejąc się z własnych, rozbrajających bon motów w stylu: "Jestem zwyczajnym facetem, który lubi sobie od czasu do czasu potorturować i obciąć parę palców". Ta ramowa scena powróci jeszcze na końcu, a w międzyczasie poznajemy historię tego "zwyczajnego faceta", przywoływaną w niechronologicznie ułożonych sekwencjach, migawkach konfrontujących tę relację z legendą reżyserowaną przez samego bohatera. Nie sposób tego filmu jednoznacznie zaszufladkować, dosłowne sceny okrucieństw pod publiczkę przeplatają się z czarnym humorem. Efekt jest taki, że nawet, gdy krew tryska strumieniami, trudno powstrzymać nerwowy śmiech.
Tak jak w popisowej scenie, gdy rozjuszony Chopper najpierw wbija nóż w plecy rywalizującego z nim współwięźnia, a zaraz potem pyta, czy z nim wszystko w porządku i jak gdyby nic częstuje papierosem. Z takich kontrastów Dominik tworzy studium psychopatycznej osobowości: nieobliczalnej, dzikiej i niebezpiecznej, a jednocześnie jakoś wzbudzającej sympatię naiwnym prymitywizmem i szelmowskim humorem. I nawet nie warto pytać, czemu jego złote myśli podkupiła masowa kultura, wynosząc ich autora do rangi popludowego bohatera.
Chopper osiągnął cel: stał się sławny. Na jego stronie internetowej oprócz książek można kupić koszulki, wzory tatuaży i inne firmowane jego podobizną gadżety. Ale w finale filmu zostaje w końcu sam, bez kamer i widzów. I nie wie, jak być sobą. Tego nie udało mu się wyreżyserować. To także film o sztuce kreowania własnej biografii, w której trudno odróżnić prawdę od fikcji. I o filmowym kłamstwie wydobywającym spod masek prawdziwe emocje nie na sprzedaż.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!