– Sony Pictures stało się ofiarą bezprecedensowego ataku, wymierzonego w naszą firmę, pracowników i klientów – tłumaczy firma w oświadczeniu, które trafiło do mediów po tym, jak firma zdecydowała się odwołać premierę "The Interview" (w Polsce znanego jako "Wywiad ze Słońcem Narodu").

To pokłosie ataku i gróźb GOP – Guardians of Peace, cyberprzestępców którzy zapowiedzieli, że zaatakują kina wyświetlające film. Wiele sieci kin potraktowało groźbę ataku terrorystycznego zupełnie poważnie. Skalę potencjalnych zamachów porównano do wydarzeń z 11 września 2001 r.  W listopadzie ta sama grupa włamała się do systemu komputerowego Sony Pictures i zaapelowała do koncernu, by "natychmiast przestał pokazywać film o terroryzmie, który może zakończyć regionalny pokój i wywołać wojnę".

"Wywiad ze Słońcem Narodu" pokazano do tej pory tylko raz. W Los Angeles, 25 grudnia komedia miała trafić do kin na całym świecie. Decyzja wywołała poruszenie w filmowym świecie. Mia Farrow, komentowała na Twitterze: – Cholera. Źli wygrali. Z kolei Steve Carell napisał zaś: – To smutny dzień dla kreatywnego wyrażania siebie. Strach pożera duszę.

Do sieci wyciekł najbardziej kontrowersyjny fragment filmu – w którym Kim Dzong Un w spektakularny sposób ginie. Ale wideo szybko zniknęło. Widać na nim, jak płomienie wybuchającego zbiornika z paliwem pochłaniają koreańskiego przywódcę.

Po decyzji Son hakerzy w wiadomości przesłanej telewizji CNN cieszą się z wycofania "Wywiadu ze Słońcem Narodu" z kin i zapewniają, że przechwycone dane będą bezpieczne "jeśli nie będzie dodatkowych problemów". 

Tymczasem ambasada Chin w USA wezwała amerykańskie władze do podzielenia się dowodami w sprawie cyberataku. Dyplomaci podkreślają również, że Pekin nie wspiera cyberprzestępstw popełnianych w Chinach.

Sprawę bada FBI, które nie ma wątpliwości, że za atakiem hakerskim stoi Korea Północna.