Aktor i reżyser ostro skrytykował cykl "Transformers" Michaela Baya i Stephena Spielberga, argumentując, że film ogląda się jak grę wideo, a widz nie jest w stanie zaangażować się emocjonalnie w wydarzenia przedstawione na ekranie. Dziś oberwało się kolejnym produkcjom: "Incepcja", "Mroczny rycerz" i "Przygody Tintina". – Pościgi samochodowe w "Mrocznym rycerzu" wyglądają jak wyciągnięte żywcem z gry "Grand Theft Auto" – tłumaczy Gilliam.

– Jeśli chodzi o "Incepcję", to zastanawiałem się, dlaczego wszystkie sny przypominały filmy akcji. Czy ludzie nie śnią o innych rzeczach? A "Przygody Tintina"... Mam wrażenie, że twórcy mówią do widza: "Szybciej, szybciej, oglądaj, zaraz będzie sequel!". Spokojnie, zwolnijcie, dajcie ludziom odetchnąć. To już nawet nie kolejka górska, bo kolejka przynajmniej zwalnia w pewnej chwili, jest jakieś oczekiwanie, napięcie.

Terry Gilliam ma na koncie przeboje "Monty Python i Święty Graal", "Dwanaście małp" i "Parnassus - człowiek, który oszukał diabła".