W adaptacji horroru Stephena Kinga aktorka wcieliła się w fankę prozy pewnego pisarza, którego przetrzymuje w swoim domu i nad którym znęca się psychicznie i fizycznie. Bates obawiała się, że rola ta zniechęci do niej widzów, a o Oscarze w ogóle nie myślała.

- Gdy pierwszy raz obejrzałam gotowy film, bałam się, że moja kreacja aktorska nie zostanie zaakceptowana, bo była tak kompletnie oderwana od rzeczywistości, przesadzona i pozbawiona kontroli - tłumaczy Bates. - Dlatego tak bardzo zaskoczył mnie Oscar. Rywalizowały ze mną wspaniałe aktorki: Julia Roberts, Meryl Streep, Anjelica Huson i Joanne Woodward. To było absolutnie surrealistyczne doświadczenie. Moja mama powiedziała mi potem, że wygrałam, bo tak naprawdę wcale nie grałam w "Misery", tylko byłam sobą. Ach, te matki!

Kathy Bates mogliśmy podziwiać ostatnio w komedii "O północy w Paryżu" w reżyserii Woody'ego Allena.