"Kac Wawa" to historia wieczoru kawalerskiego jednego z bohaterów... Gdzie kręcicie zdjęcia?

Antoni Pawlicki: Wszystko dzieje się w Warszawie. Mamy zdjęcia w różnych miejscach m.in. w klubie, na ulicy. Teraz gramy w hotelu i kręcimy sceny z początku wieczoru. Chłopaki spotykają się w pokoju hotelowym, mają grać w karty i nie pić alkoholu, ale umawiają się tak tylko z panem młodym. W tajemnicy przed nim mają zamiar rozruszać tę imprezę w towarzystwie pań do wynajęcia.

"Kac Wawa" to film o podobnym tytule i podobnym scenariuszu do kasowego hitu "Kac Vegas"...

Nasz film jest podobny tylko dlatego, że też opowiada o wieczorze kawalerskim i chłopaki tracą kontrolę nad tym, co robią. Ale reszta historii jest zupełnie inna. Scenariusz do "Kac Wawa" powstał wcześniej niż do "Kac Vegas".

W filmie tworzycie zgraną paczkę kumpli. Na planie jest tak samo?

Nad "Kac Wawa" pracuje doborowe towarzystwo. Borys Szyc, Mariusz Pujszo, Michał Żurawski, Michał Milowicz. Jestem najmłodszy w tym gronie i móc z nimi pracować, to dla mnie wielka przyjemność.

Nie boicie się porównań z amerykańskim hitem?

Nie. "Kac Vegas" zrobił wielką karierę, ale nie mam żadnych obaw. Myślę, że rozłożymy wszystkich na łopatki, bo robimy ten film w 3D.

Jak ci się pracuje w tej technologii?

Bardzo ciekawa jest praca ze świadomością, jak działa taka kamera w 3D. Wszystkie ruchy w stronę kamery potem wychodzą na widza. Praca jest trudna, ponieważ ustawienia kamery wymagają więcej czasu niż normalnie.

Myślisz, że niedługo będą filmy tylko w 3D?

Nie mam pojęcia. Teraz większość filmów powstaje w 3D. Ludzie chcą to oglądać, są tego ciekawi. Bardzo dobrze, że w Polsce też robimy takie kino. "Kac Wawa" jest drugim filmem w Polsce robionym w 3D. Pierwszy to historyczny film "1920. Bitwa warszawska" Jerzego Hoffmana. "Kac Wawa" jest pierwszą polską komedią w 3D.