Rose McGowan: Lubię prowokować
Odważna kobieta deprymuje mężczyzn – mówi Rose McGowan, gwiazda festiwalu Off Plus Camera, który wystartował w Krakowie.
- Prezydent Komorowski obejrzy z Peterem Weirem "Niepokonanych"
- Gwiazdy kina zjadą do Krakowa
- Scenograf "Gwiezdnych wojen": Szukając Świętego Graala
- Colin nie przyjedzie do Krakowa. Czego się boi?
- Biel zagra w "Pamięci absolutnej" u boku Farrella
- Sharon i Ozzy Osbourne są winni skarbówce 1,7 mln dolarów
- Wes Craven krzyczy po raz czwarty
- Przyznano nagrody Off Plus Camera
- Wes Craven krzyczał i płakał do poduszki?
- Wes Craven znów pokrzyczy
- Tarantino chce Willa Smitha
- Leonardo DiCaprio tym złym u Tarantino
- Nadciągają mali agenci Roberta Rodrigueza
- Ulubieńcy Roberta Rodrigueza trzy razy w Polsce
- Piękna Rose McGowan zostanie szeryfem
- "Robert Mitchum nie żyje" – podróż do krańca świata
-
Marsz Niepokonanych
- Politycy i gwiazdy na OFF Camera Festival
- "Krzyk 4", czyli powrót tajemniczego killera
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kolekcjonujesz pamiątki po Marlenie Dietrich. Ciekawi mnie, co stanowi dla ciebie większą inspirację – jej filmy czy silna osobowość aktorki?
Rose McGowan: Zbieranie gadżetów i pamiątek po gwiazdach to moja pasja. Mam sporą kolekcję, nie tylko po Marlenie. Wśród moich ulubionych aktorek i aktorów są Ava Gardner, Gene’a Tierney, Robert Mitchum, Cary Grant, Gregory Peck. Gdybym jednak miała wskazać osobę, która jest dla mnie źródłem największej inspiracji, wymieniłabym Barbarę Stanwyck – ją cenię najbardziej. Odpowiadając na pytanie – twórcy kina o silnych, wyrazistych osobowościach to moi najwięksi idole, ich charaktery, życiorysy mobilizują do działania, do pracy. Dają mi to niezbędne paliwo i energię potrzebne w najcięższych chwilach, sprawiają, że się nie poddaję.
No właśnie, nie zawsze jest łatwo. Pracujesz z wybitnymi reżyserami, którzy znani są z trudnych, wymagających charakterów – Gregg Araki, Wes Craven, Brian de Palma, Quentin Tarantino, Robert Rodriguez...
Faktycznie! Przyznam się, że dopiero teraz, kiedy wymieniłaś i zestawiłaś ich nazwiska razem, poczułam wagę całej sprawy. Choć zabrzmi to nieskromnie, jestem pod wrażeniem własnych dokonań.
A co decyduje, że angażujesz się w dany projekt? Sława reżysera, scenariusz, proponowana ci rola?
Nie sposób tego rozdzielić. Zarówno wizja oraz dorobek reżysera, rola, jak i sama historia są dla mnie równie ważne. Nie wartościuję niczego, wszystkie elementy muszą grać, bo one składają się na całość, na efekt końcowy.





















































~hehe2011-04-15 15:40
A robienie dobrze Mansonowi, to też takie fajne dokonanie? ;)
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!