Córka Francisa Forda Coppoli, nagrodzona Oscarem za scenariusz "Między słowami" i Złotym Lwem w Wenecji za "Somewhere" swoje filmy buduje z mocnych, znaczących scen. Celebruje chwile, tworzy ujęcia, które trudno wymazać z pamięci

Elementy układanki

"Przekleństwa niewinności", 1999

Słoneczne popołudnie na przedmieściu. Kilku nastoletnich chłopców gapi się na dom w sąsiedztwie. Ich zainteresowanie wkrótce się wyjaśni, gdy w oku kamery zaczną pojawiać się piękne blondwłose siostry: Cecillia, Lux, Bonnie, Mary i Therese. Głos z offu: "Nawet wtedy, jako nastolatkowie, próbowaliśmy złożyć kawałki do kupy. Nadal nie potrafimy. (...) Próbowaliśmy zrozumieć tych pięć dziewczyn, których wciąż, po latach, nie potrafimy zapomnieć".

Rozdzierająca historia samobójczej śmierci młodziutkich sióstr Lisbon została opowiedziana w serii właśnie takich przesyconych słonecznym światłem, intensywnych obrazów, które widzowie także próbują złożyć w całość. W pamięci zostają detale: bosa stopa, Josh Hartnett oparty o czerwony samochód, uśmiech Kirsten Dunst.

W bieliźnie i w windzie

"Między słowami", 2003

Charlotte (Scarlett Johansson) w koszulce na ramiączka i przezroczystych różowych majtkach obraca się na łóżku. Po chwili razem z nią wyglądamy przez wielkie okno hotelowego pokoju, podziwiając panoramę Tokio. Cisza i spokój sterylnego wnętrza kontrastują z ogromem i obcością miasta.

Świeżo przybyły do Japonii aktor Bob Harris (Bill Murray) jedzie hotelową windą wypełnioną tłumem sięgających mu do ramienia Azjatów. Wyalienowany, samotny, zmęczony. W tej samej windzie po raz pierwszy zobaczy Charlotte.

Taka ekspozycja bohaterów pozwala w skrótowy i pozbawiony słów sposób przywołać cały świat towarzyszących im emocji. Pustka i cisza, które ich otaczają, domagają się wypełnienia. Ich przypadkowe spotkanie i podszyta niespełnionym pożądaniem przyjaźń w obcym mieście oraz gwarantującym anonimowość hotelowym mikrokosmosie stały się kanwą najoryginalniejszego filmu w dorobku Coppoli, nagrodzonego Oscarem za scenariusz. Nie mamy wątpliwości, że krótkie i pozbawione większego znaczenia chwile, które razem spędzili bohaterowie, w jakiś sposób zmienią ich życie.


Ciastka i buty

"Maria Antonina", 2006

Dziesiątki ręcznie malowanych wachlarzy, zwoje mięsistych, haftowanych tkanin, na srebrnych tacach piętrzą się ciasta, lukrowane torty i ptifurki ułożone w wymyślnych kompozycjach. Szampan leje się strumieniami, a słudzy wnoszą kolejne pudła z butami – piękne damy mierzą kolorowe atłasowe cacka, tupiąc obcasami po miękkich, wzorzystych dywanach. Rokokowa frywolność, wersalski przepych i ostateczna dekadencja. Przeładowane szczegółami tło kontrastuje z młodzieńczą energią i świeżą urodą dworu Marii Antoniny (Kirsten Dunst).

Choć krytycy słusznie zarzucali Coppoli, że jej wizja Francji sprzed Wielkiej Rewolucji jest dość płytka, trudno nie ulec urokowi anachronicznej metafory, przedstawiającej otoczenie Ludwika XVI jako grono chcących się bawić, żyjących chwilą nastolatków. Sofia, która zanim zaczęła kręcić filmy, zajmowała się fotografowaniem mody, potrafiła też nadać bombastycznym toaletom i koafiurom nowoczesny sznyt i sprawić, by wydały się całkiem cool.

Sofa surfing

"Somewhere. Między miejscami", 2010

Słynny aktor Johnny Marco (Stephen Dorff) i jego nastoletnia córka Cleo (Elle Fanning) leżą razem w wielkim łóżku w luksusowym weneckim hotelu. Nie mogą spać z powodu jetlagu, oglądają więc kiczowatą włoską telewizję i jedzą zamówione w środku nocy lody. To kolejny przystanek w ich hotelowych wędrówkach – po pokojach i lobby hollywoodzkiego Chateau Marmont. To też jedyne momenty prawdziwej bliskości, której doświadczają.

W najnowszym filmie Coppoli powracają echa zarówno "Między słowami", jak i wspomnienia jej własnych wędrówek z ojcem, któremu towarzyszyła zarówno na planach zdjęciowych, jak i podczas pobytów na filmowych festiwalach.